Donald Tusk



share

Zaplanowałem sobie, że o tym, co powiedział Jarosław Kaczyński w Jachrance napiszę dopiero po kilku dniach, gdy pierwsze i najczęściej niemądre komentarze zdążą wybrzmieć. Cel został osiągnięty o piątkowym wyjazdowym posiedzeniu Klubu Prawa i Sprawiedliwości piszę w niedzielę, ale dokładnie to samo napisałbym minutę po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Kiedyś jeden dziennikarz, naprawdę nie pamiętam który, powiedział o swoich kolegach, że oni szukają sensacji i oryginalności nawet tam, gdzie wieje truizmem. Chyba wszyscy pamiętają też słynne „nienawistne milczenie Kaczyńskiego”, była to ironiczna riposta do oburzenia „salonów”, stawiających zarzuty Prezesowi PiS, że nie wypowiedział się w jakiejś kwestii.



share

Parę dni temu zażartowałem, że dziennikarze poumierają z głodu, jak się nie pojawi jakaś większa afera. Dziś padam ofiarą własnego żartu, ze sztucznie napompowanej afery KNF zupełnie zeszło powietrze i już tylko najbardziej zatwardziali mieszkańcy „ten kraju” jeszcze coś tam mruczą. Nie mam serca do pisania kolejnego felietonu o tym, co się ludziom przejadło wcześniej niż sądziłem, ale na szczęście wrócił z nową siłą polityczny plan trolla Tuska. Finezji i nowości żadnej, ale jest parę mocnych punktów w tym pomyśle, których mimo wszystko bym nie lekceważył.



share

Żadnemu internaucie nie trzeba tłumaczyć, co jest najskuteczniejszą bronią w walce z trollem, to oczywiście ignorowanie. Problem polega na tym, że to się prawie nigdy nie udaje, a nieustanne apelowanie, żeby trolla ignorować, jest groteskowym dostarczaniem trollowi paliwa. Tego rodzaju zachowania muszą irytować, zawsze trolle wkurzają ludzi, choćby nie wiem jak się ludzie zarzekali, że ich to nie obchodzi. Zderzają się jednak spektakularne porażki trolli i one najczęściej przebiegają w dwóch kierunkach. Pierwszy to zdemaskowanie i wyśmianie trolla, co zawsze działa. Drugi, rzadziej spotykany, to przestraszenie trolla, sprowadzenie go na ziemię.

Strony