dzieci



share

Jestem z pokolenia, które doskonale pamięta czasy PRL i kolejki „do mięsnego”. Prawdziwa studnia socjologicznych obserwacji, ale pewne schematy zawsze się powtarzały. Jednym z takich schematów była matka z dzieckiem na ręku. Zjawisko to można podzielić na dwie grupy matek i dzieci. Pierwsza była autentyczna i jednocześnie cicha, kobiety stały z dzieckiem w kolejce, od czasu do czasu brały je na ręce, bo wiadomo, że maluch w takich warunkach musi zacząć marudzić. Czasami ludzie przepuszczali matki z własnej inicjatywy, ale one nigdy i o nic nie prosiły, pokornie stały w kolejce.



share

Trzeci dzień trwa produkcja artykułów i wypowiedzi po słowach Prezydenta Andrzeja Dudy, który wyjaśnił, że kult polskich bohaterów jest zwalczany, bo w mediach i na wielu eksponowanych stanowiskach zasiadają dzieci i wnuki zdrajców Ojczyzny. Prawdę powiedziawszy byłem zaskoczony, aż tak ostrymi, chociaż oczywistymi słowami Prezydenta. Równie mocno zaskoczył mnie spodziewany odzew. Nie było żadnej niespodzianki w tym, że natychmiast odezwała się cała redakcja Gazety Wyborczej i wycie na Czerskiej nie milknie do dziś. Zupełnie inaczej zachował się TVN, który z zawodowego obowiązku oglądam niemal non stop. Dla TVN wypowiedź Andrzeja Dudy nie istnieje, co jest bardzo, ale to bardzo dziwne.



share

Historia poniższa to autentyk. Autor w niej uczestniczył.

1989 rok.

Afryka.

Douala w Kamerunie. Największy port w regionie.

Południe. Wielkie, afrykańskie muchy ogłuszone upałem padają łupem nieruchomo czyhających na darmowy żer wszędobylskich jaszczurek.

Przy kei, wśród wszędobylskich śmieci, zacumowany czarny kadłub statku. Wielki biały napis głosi przynależność do ostatniej prywatnej, francuskiej firmy żeglugowej a biała zębatka na kominie, rozpoznawana w całej Centralnej Afryce oznacza dostawę z Europy kolejnej partii samochodowych wraków, francuskiego, pozaklasowego jęczmienia dla miejscowego browaru oraz dotowanego przez eurokołchoz cukru w workach.

Strony