dziennikarze



share

Często się ciskam, że dziennikarzom się nie chce sprawdzać podstawowych informacji i piszą brednie według własnego widzimisię albo zamówień na tekst. Tym razem podrzucę mały kamyczek do własnego ogródka, otóż mnie się też dziś i wczoraj nie chciało sprawdzić dokładnie o co chodzi ze sponsorowaną wizytą Warzechy. Mógłbym to nadrobić, nawet teraz, bo przecież to nie jest temat rzeka, tylko parę kliknięć, ale szkoda mi na to życia. Wystarczy, że wiem tyle, co potwierdził sam Warzecha i czego się dowiedziałem z komentarzy ludzi znających temat. Krótko mówiąc ambasada niemiecka opłaciła Warzesze wyjazd do Niemiec, po którym rzeczony napisał pean na temat niemieckiej dobroci i potępił polską głupotę.



share

Jeden taki, który od 27 lat żyje z tego, co dzieci nazbierają do puszek, nazwał mnie nierobem, bo siedzę w domu, zamiast pójść na budowę. Drogo go to kosztowało, wyrok karny i cywilny za oszczerstwa, co załatwia sprawę, ale chętnie jeszcze raz się wytłumaczę publicznie. Rzeczywiście po latach pracy w: kotłowni, warsztacie blacharskim, serwisie opon, wydawnictwie, agencji reklamowej zajmującej się grafiką i składem komputerowym, a nawet w korporacji, postanowiłem założyć prywatną firmę z siedzibą w domu. Najpierw zajmowałem się sprzedażą opon i felg i prowadziłem jeden z pierwszych sklepów internetowych z takim akcesoriami w Polsce.



share

Nie wiem z czego to wynika, prócz ignorancji rzecz jasna, że większość dziennikarzy i polityków ma takie problemy z czytaniem sentencji orzeczeń. Być może jest to efekt wtórnego analfabetyzmu wywołanego „narracją”, że wyroków sądów się nie komentuje. Skoro się nie komentuje, to się po prostu odczytuje, ze zrozumieniem, czy bez, to już nie ma najmniejszego znaczenia. Wszyscy ci, którzy się posługują artykułami konstytucji, nie rozumiejąc ni w ząb co czytają, biorą się za analizowanie treści wyroków i wychodzi z tego prawdziwa komedia.

Strony