emocje



share

Każda propaganda z natury rzeczy jest komiczna i żałosna, ale jeśli dysponuje aparatem siłowym lub odpowiednio steruje społecznymi emocjami, ma swoją siłę i skuteczność. W czasach PRL-u, do czego tak chętnie odwołują się politycy, dziennikarze i „nowocześni” obywatele, Polacy nie mieli żadnego adekwatnego narzędzia, aby dać odpór temu, co przedstawiały zmonopolizowane reżimowe media. Nie tylko nie było Internetu, ale nie było nic poza powielaczami, a i to pojawiło się w rozsądnych ilościach dopiero u schyłku PRL-u.



share

Jeden „element scenograficzny” i to sformułowanie nie jest moją bezdusznością, ale sposobem traktowania własnych dzieci, przez protestujące celebrytki, decyduje o tym, że ludzie zamykają buzie. Niepełnosprawne dzieci są dla tych rozkrzyczanych aktywistek tarczą i maczugą, bo dokładnie tak działa szantaż emocjonalny. Gdyby w sejmie nie było tych nieludzko wykorzystywanych dzieci, większość obserwatorów natychmiast zobaczyłaby o co w tym wszystkim chodzi. Proszę zrobić sobie taki mały eksperyment, włączyć telewizor, ściemnić obraz i puścić tylko sam głos pani Hartwich i jej koleżanek. Gwarantuję, że wbrew pozorom oczy się otworzą natychmiast.



share

Przeciętnie rozgarnięty człowiek radzi sobie ze wszystkimi problemami na poziomie elementarnego oddzielenia dobra od zła, bólu od przyjemności i w ogóle stara sobie nie komplikować życia. Człowieka trudno zmusić do zainteresowani się czymś, co go w najmniejszym stopniu nie dotyczy albo nie bierze pod uwagę, że może go dotyczyć. Co innego się dzieje w nagłych przypadkach, wtedy decyzje zapadają w ekstremalnych warunkach i trudno człowieka zatrzymać. Gdyby spytać 1000 ludzi, co cię teraz człowieku trapi, martwi, nie daje spokoju, to na 1000 ludzi może jeden odpowiedziałby, że aborcja.

Strony