emocje



Nadzieja na to, że po upadku KOD i partii opozycyjnych, na rynku politycznym PiS pozostanie bezkonkurencyjną siłą, jest nadzieją głupich. Działa tutaj taka sama zasada i to samo zaklinanie rzeczywistości, które działało przy wróżbach głoszących, że PiS się kończy, bo elektorat moherowy jest na wymarciu. PiS przetrwał i elektorat ma się świetnie, co więcej wbrew „społecznym diagnozom” nie są to bezzębne moherowe babcie. Przy okazji! Pogarda dla tych Babć i Dziadków to wyjątkowe zbydlęcenie, najczęściej to Oni pakują „nowoczesnym” słoiki, ale wystarczy, że taki wyjedzie poza płot prowincji, natychmiast staje się światowy. Wracając do wątku głównego, trzeba powiedzieć, że nie ma w przyrodzie takiego zjawiska, które się nazywa brak zapotrzebowania.



Naukowcy i wykładowcy znają na pamięć etapy rewolucji. Zaczyna się od żaru, potem następuje zmęczenie, na końcu pojawia się zjadanie dzieci i farsa. Rewolucja 1000 kanapek przeszła przez wszystkie trzy etapy w ekspresowym tempie, a resztę czasu w całości poświęciła farsie. Wyjaśnię może na początku dlaczego 1000 kanapek, bo tylko wąskie grono zapaleńców wie o co chodzi. Poseł Piotr Marzec, bardziej znany jako Liroy, zdradził największą tajemnicę spektaklu urządzonego przez „totalną opozycję”. Do sejmu, parę godzin przed akcją ktoś zamówił 1000 kanapek. Ten fragment skeczów doskonale pokazuje całość tragifarsy, ale oczywiście były wydarzenia bardziej zabawne.



share

Odwieczny dialog rozumu z emocją, zawsze kończy się w taki sam sposób – rozum przegrywa i to sromotnie. W statystyce tych pojedynków zawiera się odpowiedź na pytanie, po co komu futro w środku lata, czyli co tam panie słychać w sondażach. Na dzień przed opublikowaniem oszustwa IBRIS w brukowcu Super Express kiepsko wytresowany polityk Petru publicznie oświadczył, że najnowszy sondaż przestraszy PiS. Kto chciał mógł zobaczyć wszystko, zarówno wyciągnięcie królika z kapelusza, jak i wcześniejsze włożenie. Zgrane czary mary stosowane są od lat i od lat, nawet w otępiającej telewizji, trąbi się, że kupowanie na raty kołdry z wielbłądziej wełny, to oszustwo na kliku poziomach. I co, działa? Owszem w jakimś zakresie działa, ale klienteli też nie brakuje. Ilu się nabierze, to nasze! Z takiego założenia wychodzą akwizytorzy rzeczy zbędnych, sprowadzanych z Chin kontenerami. Aby biznes się rozwijał sprzedawcy co i rusz sięgają po nowe narzędzia.

Strony