fakty



share

Muszę się przyznać, że miałem w ogóle nie oglądać konferencji i prezentacji przygotowanej przez podkomisję smoleńską. Jestem zmęczony powielaniem tych samych argumentów, bez nowego materiału dowodowego, Spodziewałem się też wszystkich grzechów, które były popełniane przez Macierewicza na wcześniejszych konferencjach. Ostatecznie obejrzałem całość i nie żałuję. W końcu ktoś wyciągnął wnioski i zamiast szarpać się z bzdurami Laska, wygłaszać godzinne tyrady o brzozie i nie-brzozie, przygotowano prezentację z samymi konkretami. Przyjąłem z ulgą błogosławioną i długo wyczekiwaną odmianę, ale najważniejsze jest to, że ta nowa jakość jest przekonująca dla każdego myślącego człowieka i wywołuje popłoch wśród łgarzy.



share

Ekshumację Lecha i Marii Kaczyńskich przeprowadzono w nocy z poniedziałku na wtorek, czyli z 14 na 15 listopada 2016 roku. Przecieki o wstępnych wynikach sekcji poszły do prasy już w czwartek, 17 listopada. Jako pierwszy podał informacje RMF FM i były to bardzo ogólne, charakterystyczne dla tego typu tragedii ustalenia – przyczyną śmierci wielonarządowe uszkodzenie ciała. Od piątku funkcjonuje w przestrzeni medialnej inne „przełomowe ustalenie” przeprowadzone przez Gazetę Polską i redaktora Tomasza Sakiewicza. Do wiadomości publicznej podano nie hipotezę, ale kategoryczne stwierdzenie, że na podstawie wstępnych wyników badań dwóch ciał, ustalono ponad wszelką wątpliwość w jaki sposób spadał samolot.



share

Kolejny raz Antoni Macierewicz pakuje się w jakąś idiotyczną ślepą uliczkę i niestety znów nie ma wielu chętnych, aby to głośno powiedzieć. Bóg jedyny wie, bo i chyba sam Macierewicz nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić, po co było nakręcać sensacyjny klimat wokół niepodważalnego dowodu na zdradę Tuska? Padły wręcz tak kuriozalne argumenty, że ktokolwiek widział filmik z Putinem i Tuskiem, a nie zawiadomił prokuratury, to powinien odpowiadać karnie. Zejdźmy na ziemię i skończmy z błazeństwami, gdy dotykamy świętej sprawy smoleńskiej. Widziałem filmik i dziś, mądrzejszy o 6 lat, nie poszedłbym z tym do prokuratury, a co dopiero 10 kwietnia 2010 roku. Jedno, co się da z tej „sensacji” wyciągnąć to typowa zagrywka KGB, której warto poświęcić parę słów.

Strony