fakty



share

Kolejny raz Antoni Macierewicz pakuje się w jakąś idiotyczną ślepą uliczkę i niestety znów nie ma wielu chętnych, aby to głośno powiedzieć. Bóg jedyny wie, bo i chyba sam Macierewicz nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić, po co było nakręcać sensacyjny klimat wokół niepodważalnego dowodu na zdradę Tuska? Padły wręcz tak kuriozalne argumenty, że ktokolwiek widział filmik z Putinem i Tuskiem, a nie zawiadomił prokuratury, to powinien odpowiadać karnie. Zejdźmy na ziemię i skończmy z błazeństwami, gdy dotykamy świętej sprawy smoleńskiej. Widziałem filmik i dziś, mądrzejszy o 6 lat, nie poszedłbym z tym do prokuratury, a co dopiero 10 kwietnia 2010 roku. Jedno, co się da z tej „sensacji” wyciągnąć to typowa zagrywka KGB, której warto poświęcić parę słów.



share

Nie istnieje chyba taka siła statystyczna, która byłaby w stanie policzyć ilość żartów, kpin i złośliwości wymierzonych w dyżurnego „eksperta” towarzysza Dziewulskiego. Jego nazwisko stało się wręcz synonimem śmieszności, egzaltowanych i oderwanych od rzeczywistości ocen. Mówisz Dziewulski i wszystko jasne, cała sala śpiewa z nami, a ludzie pokładają się ze śmiechu. Jak to się dzieje, że ktoś taki nadal bryluje w mediach? Pytanie retoryczne. W mediach głównie brylują ludzie, którzy nie mają absolutnie nic mądrego do powiedzenia, za to chętnie i karnie powtarzają brednie podsuwane przez sponsorów i właścicieli. Dziewulski bredził poprawnie politycznie i dokładnie takiego eksperta media poszukują. Pal sześć, że jego wiedza fachowa opiera się na PRL-u, ruskim Gaziku i oddziałach specjalnych Milicji Obywatelskiej, nie ma to żadnego znaczenia. Odpowiednie światło kamery, odpowiednia oprawa i pompuje się widzowi do głowy przekaz, pełen eksperckich opinii.



share

Powiadają propagandyści, że mamy do czynienia z gumkowaniem historii. Pretekstem do tego wzmożenia miała być wystawa zorganizowana w trakcie szczytu NATO. Według sanhedrynu RP III zabrakło na niej wielu bóstw i cudotwórców, którzy sprawili, że Polska znalazła się po przeciwnej stronie żelaznej kurtyny. Jednym cięgiem wymieniano zasłużonych: Kwaśniewskiego, Geremka, Nowaka-Jeziorańskiego i Wałęsę, by za chwile drwić z; Kaczyńskiego, Macierewicza, Olszewskiego. Mam ten komfort, że nie muszę sięgać do żadnych źródeł, ponieważ jestem naocznym świadkiem historii i doskonale pamiętam, jak to z NATO i z wieloma sprawami było. Nikogo nie wygumkowano, ale po raz pierwszy nie doklejono zbędnych twarzy i te fakty w końcu powinny trafić do podręczników. Na początku lat 90-tych zwolenników wejścia do NATO nazywano oszołomami i to był tylko jeden z licznych przykładów na „brak odpowiedzialności”. Pierwszy słynny dylemat z tamtego okresu to podział władzy.

Strony