fakty



share

Muszę się do czegoś przyznać, były takie początki kiedy się gubiłem. Zostałem ojcem i się pogubiłem. Od tej zguby do rodzinnej kroniki trafiła opowieść o rottweilerze, który zaatakował patriarchalnie umowną głowę rodziny. Ta opowieść to już rodzinny mit i tak naprawdę nie atakował, tylko sobie przybiegł, a młody tata trzymał w trakcie biegania nosidełko. O to właśnie nosidełko się rozbiło, ponieważ to oczywiście nie było nosidełko, tylko taty córka w urządzeniu zakupionym w hipermarkecie. Ówczesny problem polegał na tym, że tacie zadziały dwa instynkty, pierwszy krzyczał „ratunku”, drugi „opędzaj się tym co masz pod ręką”. Za tymi głosami poszedł młody tata i przed rottweilerem opędził się nosidełkiem, kompletnie zapominając o tym, że powinien być bohaterem i w dodatku myśleć.



Strony