feminizm



share

Obym się nie mylił i czegoś nie wykrakał, ale wydaje się, że przynajmniej w Polsce złoty wiek dla tęczowych zboczeńców i postępowych ideologów minął. Nie twierdzę, że wszystko jest normalne i nastał błogi spokój, ale najgorsze chyba już za nami. Jeszcze kilka lat temu istniało realne zagrożenie w postaci „dżenderyzmu”, który miał trafić do przedszkoli i szkół. Podstarzałe aktywistki, aż piszczały na samą myśl, że Polska może się zbliżyć do modelu skandynawskiego. Szczęściem do postępu nie doszło i z całą pewnością powodem jest religijność Polaków, jednak nie przeceniałbym jednego elementu, tu raczej zadziałał szerszy kontekst kulturowy. Bez względu na wyznanie i preferencje polityczne Polacy po prostu takiego ideologicznego łajna, jak wybieranie przez dzieci płci nie są w stanie zaakceptować.



share

Wiosna. Wyszły już psie kupy spod śniegu. Muszą zatem i feministki. Zgodnie ze starym zwyczajem feministki próbują wmawiać, że reprezentują wszystkie kobiety i w związku z tym czują nieodpartą potrzebę zademonstrowania tego miastu i światu.

Nieco zapyziałe Święto Kobiet jest ku temu świetną okazją a więc nasze rodzime feministki  nie próżnują i planują wyjście na ulice polskich miast i miasteczek. Ciągnie wilka do lasu? Skoro jednak wychodzą to zapewne coś chcą nam, prostemu ludowi pracującemu miast i wsi, powiedzieć coś ważnego. Czyżby pragną objawić tłuszczy wiekopomne przemyślenia dotowanych z pieniędzy publicznych feministycznych mędrzyc? Mędrzyca to taki żeński odpowiednik mędrca, wymyślony na feministyczną modłę.  



share

Błogosławieni, którzy w niedzielę palcem nie muszą, a nawet nie powinni kiwać. Przeklęci, którym świątek, piątek i niedziela dniem powszednim w znoju zanurzony. Pożaliłem się, a teraz do roboty i to jeszcze takiej, co nie powinna zmęczyć błogosławionych. Postaram się ciężko zapracować na lekki tekst. Przeczytałem krótką notkę gdzie na jakimś tabloidzie, chyba na portalu GW. Notka nie brzmiała jak tytuł wpisu, ale do tytułu się sprowadzała. Oto mąż stanu Donald Tusk wyzywa na pojedynek męża stanu Grzegorza Napieralskiego. Mężowie mają o siódmej rano przebiec 10 kilometrów. Przeczytałem tylko tytuł, bo cóż mógłbym innego jeszcze czytać po lekturze tytułu. Po tytule wnoszę, że chodzi nie o fakt, nawet medialny, ale o propozycję.

Strony