gra



share

Mechanizmy przecieków „tajnych rozmów” do prasy, znane są każdemu uważnemu obserwatorowi polskiej sceny politycznej i tu nie trzeba być dziennikarzem. Oczywiście ludzie mediów znają kuchnię podobnych zabiegów, ale w tej kuchni nie ma żadnych tajemnic – poznałem to miejsce. Jest dokładnie tak, jak ludzie mówią i piszą, zgłasza się jakiś współpracownik wyższej szyszki i w zależności od stopnia zażyłości z dziennikarzem albo zleca robotę wprost albo uprzejmie prosi, żeby dla dobra Ojczyzny uratować ten, czy tamten projekt.



share

Od kilku tygodni krążą po Internecie rewelacje na temat rzekomej bomby jaka ma wybuchnąć we wrześniu. Plotki te sugerują, że Andrzej Duda „otrzyma cios, po którym się nie podniesie”. Przeżyłem takich i jeszcze głupszych sensacji na tyle dużo, że jedynie się uśmiecham pod nosem, ale być może tą bomba jest zmiana retoryki Andrzeja Dudy. Gołym okiem widać i gołym uchem słychać, że prezydent objeżdżając Polskę i wygłaszając swoje lokalna orędzia w zasadzie mówi jak Jarosław Kaczyński. Co więcej po serii ostrych ataków na Sąd Najwyższy, przyszły ataki na Unię Europejską.



share

Wiara, a raczej naiwność, że wielkie europejskie biznesy nastawione na krojenie państw zza dawnej żelaznej kurtyny, nagle się w stosunku do Polski załamią, bo mamy premiera intelektualistę-poliglotę, jest śmieszna i wybitnie szkodliwa. W Polsce świetnie się sprzedają puste hasełka, za którymi nie idzie żadna treść, przy tym działa nieśmiertelny mechanizm gadania do samych siebie. Jaki konkret mam na myśli? A na przykład największą głupotę 25-lecia, że Polsce potrzeba 15 milionów magistrów od marketingu i zarządzania, co zagwarantuje rozwój oraz pomyślność miast i wsi.

Strony