ideologia



share

Wszystkie prawdy objawione marksistowskiego doktrynera Balcerowicza praktycznie w całości poszły się… poszły sobie w siną dal. Za chwilę przejdę do szczegółów, ale wcześniej chciałbym podkreślić rzecz generalną. Co najmniej jedno pokolenie zapłaciło za doktrynerską i grabieżczą politykę tego człowieka, który nigdy o ekonomii nie miał bladego pojęcia i zawsze realizował ideologiczne utopie swoich zwierzchników. Dlaczego akurat na Balcerowicza padło prawdę mówiąc nie wiem do dziś. Przed 1989 rokiem nikt o nim specjalnie nie słyszał, dopiero po latach można było wyczytać tu i ówdzie, że w tamtym czasie do zasług przypisano mu uczestnictwo w zespole doradczym, który miał nadać ludzką twarz propagandzie sukcesu pod rządami towarzysza Edwarda Gierka.



share

Trwa wojna, nie żadna debata publiczna o jakość demokracji, wolność słowa i tym podobne pierdoły, które są podawane publice jak hot dog na stacjach benzynowych. Bierze jeden z drugim i nie wie co zje, jedyna wolna wola dotyczy koloru sosu. Wojna między Polską i „tym krajem” to precyzyjna diagnoza obecnego stanu, a na wojnie sentymentów nie ma. Jedynie idiota albo zdrajca będzie dostarczał broń i amunicję wrogowi w imię równej i sprawiedliwej wojny. Do okopów i bunkrów najgorszego sortu nie ma prawa dotrzeć choćby jedna złotówka z państwowej kasy, niech się bawią w partyzantkę za swoje i posyłane przez obce armie.



share

Połowę życia spędziłem w PRL-u i nie potrafię sobie przypomnieć, aby przez jedną chwilę, w szkole, w pracy, na podwórku pojawiało się słowo „aborcja”. Temat w PRL-u był znany pod zupełnie inna nazwą – skrobanka. Jako dziecko słyszałem o skrobance, każda sąsiadka wiedziała, u którego lekarza można się „wyskrobać”, co druga wiedziała kto i ile razy się skrobał. Co ciekawe ani w kościele, ani na lekcjach religii nikt nie mówił o życiu poczętym, o jego ochronie i przywoływał tych wszystkich argumentów w postaci cepa, jakimi się teraz ludzie okładają.

Strony