ideologia



share

Mamy news! Rodzice porwali własne dziecko ze szpitala, a wcześniej zostali pozbawieni praw rodzicielskich, bo nie pozwoli wykonać przy wcześniaku żadnych czynności medycznych! Od czasu do czasu lubię odsapnąć od politycznej rzezi i sięgam wtedy po tematy społeczne, które bywają jeszcze bardziej „rzeźnicze”. Ze strachu nie wszystkich dotykam, na przykład aborcji unikam jak ognia, bo wszystkie argumenty od mielenia dawno straciły swój sens. Jest jeszcze parę takich dyżurnych tematów, które istnieją tylko po to, żeby istnieć i nic konkretnego z tego nie wynika. Wydaje się, że do tej grupy należy święta wojna zwolenników i przeciwników szczepień prowadzona w ramach debaty na temat praw rodzicielskich.



share

Czy będą kredki i „Imagine”? Tak od wielu miesięcy wyglądają pierwsze reakcje na kolejne zamachy terrorystyczne z udziałem islamskich radykałów. Świadczy to, że ludzie zgodnie z przewidywaniami przyzwyczaili się do zjawisk, które tylko przez chwilę wywoływały sensację. Nawiasem mówiąc nie ma żadnych kredek i zawodzenia pacyfistycznych piosenek przy pianinie, co tylko uzupełnia i podkreśla wyżej postawioną tezę. Inżynierowie społeczni doskonale wiedzą, że znaną technologią gotowania żaby, można uzyskać prawie każdy cel i uformować populację zgodnie z założeniami. Jakie są cele ludzi, którzy stoją za systematycznymi zamachami z udziałem islamistów, też pisało się wiele, ale tylko w niszowych miejscach pisze się prawdę.



Motto: „Porównywanie buntu pokolenia „Jarocina”, do imprezowania pokolenia „Przystanku Woodstock”, to socjologiczna brednia”. Proszę nie wyłączać i nie regulować monitorów, to naprawdę będzie inny felieton, niż się można domyślać i obawiać. Jestem pokoleniem „Jarocina”, 28 lat temu miałem długie włosy, ważyłem 60 kg i buntowałem się dosłownie przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Okres dojrzewania w moim wykonaniu przypominał mieszankę „Lotu nad kukułczym gniazdem” i „Zbrodni i kary”. Z takim wrednym charakterem i w tamtym czasie musiałem trafić na legendarny „Jarocin”. Załapałem się na jedną z ostatnich edycji i prawdę mówiąc to już nie było to, co znałem z opowieści starszych kolegów.

Strony