Jacek Kurski



share

Napisałbym, że totalna żenada Opole 2018 roku przelewa czarę goryczy, ale to bez sensu, przelały się już beczki i to nie goryczy, tylko nie przefermentowanego zacieru. Zwyczajnie i tak po porostu nie da się oglądać telewizji publicznej, nie ma działu, który funkcjonowałby normalnie, nawet w sporcie jest więcej ideologii niż sportu. Publiczna miała być narzędziem do otwierania ludziom oczu, ale poziom, jaki proponuje Kurski otwiera zwieracze górne i dolne.



share

Po pierwsze Żyd i każdy atak będzie mógł odeprzeć antysemityzmem. Po drugie ateista, to się nie da oblepić moherem. Po trzecie pracował w GW i większego głupstwa już zrobić nie może. Po czwarte pracuje u Karnowskich, a syn u Sakiewicza, to połączy wiecznie skłóconą prawicę. Po piąte Kaczyński uznał Wildsteina za zbyt miękkiego, co się przekłada na człowieka „środka”. Po szóste, każdy, byle nie Kurski! Kochani moi, do takiego doszliśmy etapu dziejowego, że przedstawiając człowieka przez duże „CZ” muszę się uciekać do dziwnych zabiegów, żeby nie pisać kto mi płaci za sianie fermentu. Kłamać nie umiem, to napiszę prawdę, płaci mi Gazeta Polska (powiedzmy) i ostatnio Fronda.pl zawarła umowę. Ostatnia uwaga wbrew pozorom nie zalicza się do wygłupów, jak te uwagi na wstępie, bo każdy patrzy, żeby nie stracić i w takich warunkach wykuwają się prezesi.



share

Znajomość życia podpowiada, że nie istnieje coś takiego, jak „dać w pewne ręce na chwilę do potrzymania”. Pierwsze kontakty intymne zaczynają się od „daj popatrzeć” i często kończą małżeństwem albo alimentami. Z kolei znajomość ludzi wyklucza zakładanie jakichkolwiek zmian mentalnych po trzydziestce, poza warunkami traumy. Jackowi Kurskiemu dobry i prostoduszny Jarosław Kaczyński dał na chwilę potrzymać TVP, żeby sobie tylko popatrzył. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, przypomnieć sobie selfie Jacka z Ukrainy, czy utwór na słowa i gitarę zaprezentowany w „Kropce nad i”, aby pozbyć się nadziei, że to się może udać. Jacek jest jak dziecko, gdy mu się coś spodoba nie potrafi potrzymać i popatrzeć, on to musi zjeść. No dobrze, ale to są przecież tylko moje wrażenia, odczucia i rozsiewanie plotek, bez konkretów nie ma sensu męczyć oczu. Takie wrażenie odniesie każdy, kto nie zna Kurskiego. A Wy znacie Jacka, pseudonim Kura? Jeśli nie to z grubsza o Jacku opowiem.

Strony