Jarosław Kaczyński



share

W pierwszych słowach mego listu chciałbym rozprawić się z pewnym rytuałem, który odwołuje się do jałowych procesów. Często słyszę, że nie ma po co się kimś lub czymś zajmować, bo wszystko jest jasne i w ogóle niepotrzebny rozgłos nadaje się nicości. Zdarzało się i mnie uczestniczyć, czasami przewodniczyć podobnym obrzędom, ale to właśnie one są jałowe i bezsensowne. Nie ma takiej siły, żeby Internet i media przeszły obojętnie obok wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, czy Donalda Tuska. Można sobie do woli zaklinać rzeczywistość i kompletnie nic z tego nie wyniknie.



share

Napisałbym, że totalna żenada Opole 2018 roku przelewa czarę goryczy, ale to bez sensu, przelały się już beczki i to nie goryczy, tylko nie przefermentowanego zacieru. Zwyczajnie i tak po porostu nie da się oglądać telewizji publicznej, nie ma działu, który funkcjonowałby normalnie, nawet w sporcie jest więcej ideologii niż sportu. Publiczna miała być narzędziem do otwierania ludziom oczu, ale poziom, jaki proponuje Kurski otwiera zwieracze górne i dolne.



share

Pewne rzeczy dzieją się z automatu i naprawdę nie potrzeba tęgiej głowy, żeby po akcji przewidzieć reakcję. Zapałki plus dziecko, to pożar, wódka plus „grejfrut” równa się dobra zabawa i tak dalej. W polityce hasłowe i życiowe prawdy sprawdzają się w takim samym stopniu. Gdy się okazuje słabość, gdy się negocjuje z terrorystą, od razu można się położyć do jesionki. Nie mam pojęcia, co wstąpiło w Jarosława Kaczyńskiego i kto mu podsunął tę genialną myśl, aby się dogadać z Unią Europejską, mogę się jedynie domyślać jak ten plan się narodził.

Strony