Jerzy Owsiak



share

Dziś Sąd Rejonowy w Złotoryi zastosował wobec Jerzego Owsiaka najmniejszą przewidzianą prawem karę za niedopełnienie powinności procesowej, czyli nie zrealizowanie zarządzenia, w którym Sąd domagał się przedstawienia kopii ksiąg rachunkowych WOŚP i Złotego Melona. Sędzia Michał Misiak oświadczył, że nie wyda postanowienia dotyczącego przeszukania spółki i fundacji, nie zwróci się do banków i US o wydanie dokumentów finansowych, ale odpowiednio oceni postawę oskarżyciela przy wydaniu wyroku i uzasadnienia. Następnie Sędzia stwierdził, że nie może głębiej uzasadnić swojej decyzji, aby się nie narazić na zarzut ujawnienia treści wyroku. Łatwo się domyślić, że wyrok zmierza w kierunku uniewinnienia lub umorzenia, ale to jest marne pocieszenie, bo z decyzji Sądu tak naprawdę wynika tylko jedno.



share

Przyjąłem oficjalną formę komunikatu, aby sprostować wszelkie plotki i udokumentować fakty. Bardzo mnie cieszy, że w końcu media, ostrożnie, bo ostrożnie, ale zaczynają interesować się tematem, który w każdym cywilizowanym kraju wywołałby burzę medialną. Jerzy Owsiak, który od 22 lat uchodzi za nieskazitelnego i bezinteresownego filantropa, odmawia ujawnienia ksiąg rachunkowych pomimo zarządzeń sądu i faktu, że fundacja WOŚP działa w ramach Organizacji Pożytku Publicznego, a zatem jest objęta „Ustawą o dostępie do informacji publicznej”. W ten sposób Jerzy Owsiak jako prezes zarządu fundacji WOŚP i spółki powiązanej „Złoty Melon” dwukrotnie łamie prawo nie dopełniając powinności procesowej. Wokół całej sprawy w Internecie i w prasie pojawia się mnóstwo nieprawdziwych informacji, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i stanem prawnym.



share

Żyjemy w takich czasach, że to, co prawdziwe brzmi jak sensacja, a to, co jest sensacją robi za prawdziwe. Tytuł jest prawdziwy, gdyby się komuś dalej nie chciało czytać. Prokuratura po medialnej aferze rozkręconej przez TVN24, wszczęła postępowanie i to z urzędu, w sprawie posłania na pewną śmierć licealistów, przez zakon Salezjanów. Rzecz dotyczy misji w Liberii i śmiercionośnego wirusa „Ebola”, który właśnie odgrywa coroczną reklamę koncernów farmaceutycznych, wcześniej obsługiwaną przez wszelkie odmiany grypy od ptasiej, przez świńską, aż po H1N1. Postępowanie toczy się w kierunku art. 165 kk, czyli sprowadzenie zagrożenia na życie i zdrowie wielu osób. Dla porządku dodam, że nikt z licealistów w Liberii nie zginął, nie zaraził się „Ebolą”, nie skaleczył palca i nawet rozwolnienia nie dostał.

Strony