Kaczyński



share

W sejmie odbyła się właśnie debata i głosowanie nad odwołaniem marszałka sejmu. Zgodnie z przewidywaniami i debata i głosownie niczym nie zaskoczyły. Wprawdzie masochiści mogą się przyłączyć do 1234 dyskusji o tym, co Kaczyński chciał powiedzieć, ale jak wiadomo nieważne, co Kaczyński mówi dyskusja o kolejnym numerze i tak się odbędzie. Na masochizm jestem już za stary, niemniej wykorzystam najnowsze „stało ZOMO” i również wyrażę swoje oburzenie. Zestawianie sejmowego wystąpienia Schetyny i Kaczyńskiego to nawet nie porównanie jabłek do pomarańczy. Szef PO dukał banały z kartki przez jakieś 20 minut, potem wyszedł Kaczyński i w pierwszych zdaniach wytargał małego Grzesia za uszy. Po tej wymianie zdań doszło do zwyczajowej prowokacji.



share

Uprasza się, aby czytać tekst w całości i uważnie albo wcale, nie jest to felieton dla wszystkich. Istnieją takie granice, których nigdy nie przekroczę, jedną z nich jest uczciwość intelektualna. Jarosław Kaczyński jest albo ślepo wielbiony albo ślepo nienawidzony, czasami zdarzają się próby obiektywnej oceny, ale zawsze kończą się tępymi obustronnymi replikami. Sam uważam Kaczyńskiego za polityka, który jest klasą dla siebie, pisałem o tym nieraz, jest Kaczyński długo, długo nic i następni politycy z drugiej ligi. Nie znaczy to jednak, że Kaczyński to Bóg i nie popełnia błędów, ma ich na koncie sporo, zaczynając od błędów kadrowych, kończąc na nieprzemyślanych wypowiedziach, za które często płacił najwyższą cenę.



share

Jeszcze raz musiałem sprawdzić jak wyglądała wizyta kanclerz Niemiec w Polsce, bo w mediach jakoś strasznie cicho, przynajmniej w kwestii konkretów. Poza jedną frazą o pluralizmie niczego się z Wiertniczej, ani z Czerskiej dowiedzieć nie można. Zupełna flauta, żadnych przecieków od niemieckich przyjaciół, żadnej histerii wokół marginalizacji Polski. Można odnieść wrażenie, że siły postępu najchętniej o wizycie kanclerz by zapomniały i nie bardzo wiedzą, jak tę żabę ugryźć. Na początku poszedł jakiś paszkwil gastarbeitera Wielińskiego, gdzie padły dramatyczne słowa o tym, że Merkel wskaże Polsce miejsce w szeregu, ale szybciutko GW ramotę zwinęła. W TVN też bez rewelacji, nie pokazano Kaczyńskiego z bezzębnym uśmiechem, nie było Prezydenta „łapiącego hostię”, a zamiast tego chłodna i nudna relacja.

Strony