kompleksy



share

W moim ulubionym programie „Drugie śniadanie mistrzów”, gdzie zbiera się kwiat PRL na zaproszenie byłego redaktora naczelnego „Playboya”, padły słowa, które powinny wypełnić wszystkie prawicowe nagłówki. Prowadzący Meller w samo południe powiedział wprost: „Olejmy tych ich Żołnierzy Wyklętych”. Żeby było „śmieszniej” to chamstwo i arogancja typowa dla resortowego dziecka nie stała się sensacją ani na chwilę. Mało kto się tym podniecał, dopóki nie zareagował poseł Tarczyński.

Z posłem Tarczyńskim nie łączy mnie absolutnie nic poza tym, że parę razy publicznie nazwałem go pajacem i zdania nie zmieniam, ale kompletnie nie obchodzi mnie „riposta” na słowa bezczelnego prymitywa, któremu zawsze i wszystko uchodzi na sucho. Zdaję sobie sprawę, że ludzie mają normalne życie i niekoniecznie muszą śledzić to, co się dzieje w mediach i w Internecie, dlatego przytoczę krótką i wirtualną wymianę zdań. Marcin Meller powiedział tak:



share

Napisać, że dwudniowe podniecanie się słowami rockandrollowej gwiazdy w wieku biblijnym, to głęboko wryte kompleksy lewicowego zaścianka z Polski, to znaczy nic nie napisać. Mamy do czynienia ze zjawiskiem znacznie bardziej żenującym, coś pomiędzy nastolatkami tapetującymi ściany plakatami swoich idoli, a wystawianiem telewizora na parapet, jak to uczynił Kazimierz Pawlak, żeby cała Ameryka zobaczyła, jaki w Polsce mamy postęp cywilizacyjny. Pisanie o tym zjawisku też nie należy do rzeczy specjalnie roztropnych i dałbym sobie spokój, gdyby nie jeden arcyciekawy i poważny aspekt sprawy.



share

W każdym zakamarku świata, co jakiś czas odbywa się wielki spęd, szczyt, czy inne sympozjum. Szczyt G20, posiedzenia ONZ i dziesiątki tego typu imprez, z których jeszcze nic i nigdy nie wynikło. Polska też się na takie spędy łapie, rok temu mieliśmy szczyt NATO i do dziś jest to przywoływane jako wielki sukces, chociaż konia z rzędem temu, kto mi poda konkrety ze spotkania. Dziś mamy powtórkę z rozrywki, znów jakieś NATO przyjeżdża do Polski i piszę jakieś, bo naprawdę nie mam pojęcie o co w tym wszystkim chodzi, a sprawdzać mi się nie chce. Prawdę mówiąc, gdyby nie cyrk sejmowy to zapewne w ogóle bym nie wiedział, że coś się w Polsce wydarzy, ale mogę się mylić.

Strony