konstytucja



share

Istny dom wariatów, tyle człowiekowi w miarę normalnemu przychodzi do głowy, gdy obserwuje kolejne wolty obrońców… no właśnie, obrońców nie wiadomo czego, bo kolejne bastiony padają jak muchy. Z jednej strony mamy do czynienia z naprawdę niezłym kabaretem, z którego można się solidnie pośmiać, pod warunkiem, że zna się w podstawowym zakresie prawo. Z drugiej strony jest to widok przygnębiający i trudny do rozszyfrowania. Naprawdę coraz częściej zastanawiam się, czy publiczne wypowiedzi rozmaitych „autorytetów” prawnych są wynikiem cynizmu, czy też ignorancji i dochodzę do wniosku, że to mieszanka jednego i drugiego.



share

Kto chodził do szkoły? Wiem, że nie wszyscy, a wśród chodzących wielu miało pod górkę, ale ta złośliwość jest na miejscu i nawet niezbędna. W szkole jak się człowiek nie nauczył czegoś na pamięć albo chociaż ze zrozumieniem, to zaczynał lać wodę. Proces lania wody można uprawiać na chama lub pokusić się o odrobinę finezji. W LO mięliśmy taką metodę, że do wody dosypywaliśmy atrakcyjne barwniki w postaci trudnych słów i tak nauczyciele zapoznawali się z: peregrynacją zamiast wycieczki, progeniturą zamiast potomstwa, hedonizmem, zamiast imprezowania.



share

W prawie, jak w życiu, liczy się dokonywanie takich wyborów, które przynoszą spodziewane efekty. W prawie i w życiu jest też tak, że gdy się próbuje coś wymyślić, to pot się leje po czole w poszukiwaniu koronkowych projektów, a gdy się ocenia wymyślone i gotowe, to się psioczy i wzrusza ramionami. Strasznie proste, zero finezji! Ile razy tak zgrzeszyliście? Mnie się zdarzyło wielokrotnie, ale dokładnie w takich warunkach, które przedstawiłem. Dlatego warto sobie cofnąć taśmę, żeby zobaczyć, że proste, wcale nie jest takie proste, bo jest genialne.

Przebudowanie „wymiaru sprawiedliwości”, bez zmiany konstytucji to zadanie wybitnie karkołomne. Wystarczy przeczytać art. 180 pkt 1 Konstytucji RP:

Art. 180. Zasada nieusuwalności sędziego

1. Sędziowie są nieusuwalni.

Strony