Kościół



share

Biskupi mieli w końcu zająć stanowisko. Wszyscy na to czekali z zapartym tchem. Przecież, co cesarskie – cesarzowi, krzyż to znak kościoła, znak pod którym tylko Polska... Wodzowie partii wstrzymali oddech. Obrońcy przycichli, nawet świry ze słoikami, granatami i bombami chwilowo zaprzestali pielgrzymek. Pokłócone rodziny miały w końcu się pogodzić, bo autorytet najwyższy miał zabrać głos.

A tu co? Cisza. Biskupi orzekli, że nie wypiją piwa, które naważyli politycy. Niech każdy ma za swoje, niech pokłóceni sami się godzą. Władza kościelna nie zamierza dyktować ludziom jak mają myśleć. Rzecznik rządu się zdziwił, rzecznik episkopatu się zdziwił zdziwieniu rzecznika rządu. Wierni zostali bez wsparcia swoich pasterzy. Mają sami oceniać w swoim sumieniu gdzie jest racja. A może mają zgodnie ze swoimi preferencjami politycznymi umocnić się na swoich już ugruntowanych pozycjach?



share

czyli polemika z brawurowym tekstem Doroli.

Znając Twoje wcześniejsze wypowiedzi na temat krzyża w przestrzeni publicznej oraz biorąc pod uwagę ostatnie zdanie tekstu widać, że nie jest to bezstronne stanowisko obiektywnej osoby, lecz raczej opinia człowieka chcącego ograniczyć, jeśli nie wyeliminować całkowicie oznaki jakiejkolwiek religijności , czy też manifestacji wiary z życia publicznego.



Strony