Kukiz



share

Jedną z najpodlejszych technik propagandowych jest budowanie generalizacji poprzez incydent. Technika przez cała lata była stosowana przez Michnika i sama w sobie jest niezawodna. Polega to na bardzo prostym, właściwie prymitywnym zabiegu, który można nazwać wyłapywaniem czarnej owcy. Tym sposobem można się bawić w nieskończoność w polowanie na antysemityzm, czy inną ksenofobię. Nie ma możliwości, aby w populacji o wielkości kilkudziesięciu milionów ludzi nie znalazł się oszust, idiota, złodziej, w końcu morderca. Statystyka nie zna litości i człowiek, który nie ukończył jednej klasy szkoły podstawowej, ale poznał trochę życia wie, że napisy na miejskich szaletach „Żydzi do gazu” będą się pojawiać zawsze.



share

Przed wyborami w 2015 roku pojawiło się na polskiej scenie politycznej kilka cudownych recept na wysadzenie „Sowy i Przyjaciół”. Najważniejszą ofertą polityczną był oczywiście Kukiz, który teraz się przerobił w Kukizów piętnastu. Do dziś w pewnych kręgach panuje takie przekonanie, że to właśnie Kukiz pomógł wygrać wybory Prezydentowi Andrzejowi Dudzie i później PiS. Za każdym razem, gdy to słyszę chce mi się śmiać i płakać jednocześnie. Promowany przez Wojewódzkiego szansonista miał w wyborach prezydenckich jasno zdefiniowane zadanie, wyeliminować w pierwszej turze Dudę albo przynajmniej tak zredukować jego poparcie, żeby stał się kandydatem niewartym uwagi. O wyborach parlamentarnych szkoda mówić, w kontekście tej niedorzecznej teorii.



share

Poznałem wystarczająco, również empirycznie, w jaki sposób funkcjonują w Polsce różne grupy wpływów i nie potrzebuję informacji szczegółowych, aby wydać wyrok. Ktokolwiek chce mnie przekonywać, że można być przyzwoitym, uczciwym patriotą i mieć dobre relacje z Moniką Olejnik, niech spróbuje przekonać konia, żeby jadł gwoździe. Cuda to się zdarzają w życiu, ale nie w polityce i biznesie. Za każdym razem gdy podaję tak oczywisty argument słyszę te wszystkie rzewne „tak nie można, przecież, to o niczym nie świadczy”. Dla naiwnych i cwaniaków żyjących z naiwnych może nic nie znaczyć, dla mnie jest to punkt wyjścia. Nie istnieje taka siła, która mogłaby pogodzić ortodoksyjnego żyda z członkiem Hezbollahu, podobne bajki sprzedaje się tylko na potrzeby mieszania we łbach. O Kukizie pisałem rzeczowo, na temat i na wyrost, gdy wcale nie było to modne.

Strony