ludzie



share

Jestem zbudowany tym, że tysiące albo i miliony Polaków spiera się ze sobą w jaki sposób obchodzić setną rocznicę odzyskania niepodległości. Obserwuję te spory, niestety tylko w wersji wirtualnej, ale i tak moje serce jest przepełnione dumą i czuję się zaszczycony, że jestem częścią tak wyjątkowego narodu. Każde zdanie, każda sekunda i godzina poświęcona przez Polaka na obronę swoich świętych racji to tlen, którym oddycham. Oby Polak nigdy nie zatracił pasji i chęci do toczenia sporów, bo to oznaczałoby koniec Polski.



share

Jeden taki, który od 27 lat żyje z tego, co dzieci nazbierają do puszek, nazwał mnie nierobem, bo siedzę w domu, zamiast pójść na budowę. Drogo go to kosztowało, wyrok karny i cywilny za oszczerstwa, co załatwia sprawę, ale chętnie jeszcze raz się wytłumaczę publicznie. Rzeczywiście po latach pracy w: kotłowni, warsztacie blacharskim, serwisie opon, wydawnictwie, agencji reklamowej zajmującej się grafiką i składem komputerowym, a nawet w korporacji, postanowiłem założyć prywatną firmę z siedzibą w domu. Najpierw zajmowałem się sprzedażą opon i felg i prowadziłem jeden z pierwszych sklepów internetowych z takim akcesoriami w Polsce.



share

Ustawa ograniczająca handel w niedzielę jest do bani z kilku powodów. Po pierwsze i tradycyjnie jest tam jeden wielki… bałagan pozwalający na rozmaite wygłupy i furtki. Trzeba do tych wszystkich komedii podchodzić z dystansem, bo co innego się odgrażać, a co innego popłynąć na grubą kasę przy otwarciu kawiarni w obuwniczym albo składziku z terakotą na dworcu, niemniej przepisy są takie jakie są. Jeszcze przed pierwszą wolną niedzielą słyszeliśmy o ewentualnych nowelizacjach, co też jest stałym elementem legislacyjnej tradycji.

Strony