Macierewicz



share

Wróżki i rumpolodzy już wiedzą, że będę pisał o najnowszej aferze albo całkiem normalnych wydatkach w MON, bo jak jest naprawdę nie wie nikt, poza MON. W tym, że nikt nie wie jak jest naprawdę mieści się cała patologia. Mija drugi dzień od ujawnienia wydatków wszystkich ministerstw, o czym większość komentujących zapomina albo nie ma pojęcia i przez ten okres słyszę wszystkie rytualne hasła bojowe. Gdy pytałem o finanse WOŚP w odpowiedzi słyszałem: „A co ty zrobiłeś dla dzieci?”. Gdy padają pytania o finanse MON, to w odpowiedzi pojawia się: „Macierewicz jest patriotą i szczucie służy Moskwie”.



share

Kolejny raz podkreślam, że wbrew durnym teoriom, emocje w polityce to podstawa, na emocjach buduje się politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Uczciwie też wczoraj napisałem, że mnie dymisja Macierewicza świata nie zawaliła i zdania nie zmieniam. Więcej powiem, argumenty, jakie dookoła słyszę w obronie byłego ministra MON uważam za kalekie. Gdyby nowym szefem MON został Gowin, a nie Błaszczak, to moglibyśmy mówić o WSI, ale dokonała się wymiana na poziomie „beton” za „beton”.



share

Pamiętajcie moi Drodzy, że polityka to brud, syf, nędza i ubóstwo, tutaj się estetyki i przyjaźni spodziewać nie należy. Przypominam brutalny banał, zaraz po serii tekstów, którymi naiwnie broniłem Beaty Szydło, a wyrażałem ograniczone zaufanie do Mateusza Morawieckiego. Można sobie poużywać, że jestem niekonsekwentny, ale to nieprawda, jestem do bólu konsekwentny. Dymisja Beaty Szydło cieszącej się najwyższymi notowaniami w rządzie i sympatią zdecydowanej większości elektoratu PiS, to co najmniej polityczna ruletka i dopiero poznamy jej skutki. Dymisja Macierewicza to zupełnie inna bajka.

Strony