media



share

Głowa mnie boli od walenia w mur, ale taka to robota w polskiej rzeczywistości medialnej i politycznej. Indolencja prawicowych mediów i polityków w zakresie kreowania i narzucania tematów: dnia, tygodnia, roku, jest przygnębiająca i anegdotyczna. Czasami człowiek ma wrażenie, że gdyby nawet podać na tacy głowę lewicowego polityka, to prawica w ciągu minuty zajęłaby się rozważaniami, czy możliwe jest przyszycie głowy albo zaczęłaby deliberować, czy nie doszło do profanacji wygrawerowanych wartości: „Bóg, honor, Ojczyzna”. Pewnie, że można uznać tak daleko posuniętą krytykę za efekciarstwo, ale do czasu zderzenia z rzeczywistością i konkretnym, niepoliczalnym już przykładem indolencji.



share

Przyznaję, że w ten mit sam bardzo długu wierzyłem i uznawałem za prawdę objawioną, ale przeszło mi po weryfikacji, jakiej dokonało życie, a jest ich klika. Po pierwsze i najważniejsze, przekonanie, że wraz z uciszeniem TVN i GW zostaną uciszone przekonania widzów i czytelników jest czymś więcej niż głupotą, to zbrodnia. Ludzie nie zmieniają się jak śpiące królewny, czy rycerze zaklęci w słup soli, od jednego pocałunku albo magicznego zaklęcia.Z uporem maniaka powtarzam wszystkim zwolennikom cudownych rozwiązań, że przed 2015 roku PiS nie miało żadnych mediów, prócz niszowej prasy, TV Trwam i paru portali działających niemal w podziemiu i pomimo tego wybory wygrało podwójnie.



share

Trochę reklamy i autopromocji, plus zarabiania kasy na początek. W środę w Gazecie Polskiej ukazał się mój felieton pod tytułem „Oj nie tak Panowie, nie tak!”. Kto przeczytał ten wie, kto nie przeczytał może pobiec do kiosku albo poczekać tydzień i się dowie z przedruku do Internetu, że w 100% spełniło się proroctwo autora. Felieton dotyczy „afery” KNF i był pisany tydzień wcześniej, w szczycie emocji, gdy z wielu stron słychać było, że „PiS się kończy”. Dziś nie sztuka powiedzieć, że jest po „aferze” KNF, wówczas było to wręcz brawurowe twierdzenie, ocierające się o szaleństwo.

Strony