Muszyński



share

Stanisław Biernat, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego napisał do prezes Juli Przyłębskiej wylewny list, nieco w stylu samego Rzeplińskiego, chociaż mnie ten styl bardziej Owsiaka przypomina. Pewnie się nie dowiemy kto Biernatowi skreślił to pismo, czy wspomniany Rzepliński, czy może „autorytet” Zoll. Istnieje też szansa, że sam Biernat poczuł się na siłach lub został zdopingowany i postanowił pokazać swojej szefowej, gdzie raki zimują.

Czytając pismo Biernata ni mogłem przestać się śmiać, chociaż treść jako taka nie jest szczególnie zabawna. Dopiero kontekst nadaje wypocinom wiceprezesa TK iście kabaretowy charakter. List jeszcze oczywiście spisany tonem mentorskim, eksperckim, nie znoszącym sprzeciwu i przy tym silącym się na dowcip. Autor wykłada prawną kawę na ławę i mówi niemal wprost „czego ty durna babo nie rozumiesz, przecież to proste”.



share

O Milanie Kunderze mówili nawet w Euronews. O tym, że miał wydać kumpla, ktory zapłacił za to więzieniem. Pisarz wydał krótkie oświadczenie wszystkiemu zaprzeczając. Abp Henryk Muszyński, metropolita gnieźnieński, jeden z bardziej światłych hierarchów, przez lata odpowiedzialny za dialog judaizmu z chrześcijaństwem, również nie ma sobie nic do wyrzucenia. Twierdzi, że nie był TW. Rzecznik gnieźnieńskiej kurii, ks. Zbigniew Przybylski ujawnił, że arcybiskup odnalazł niedawno swojego "opiekuna" z SB, który oświadczył na piśmie, że umieszczenie nazwiska Henryka Muszyńskiego w ewidencji tajnych współpracowników odbyło się wbrew woli obecnego metropolity. Przybylski podkreślił, że kontakty arcybiskupa Muszyńskiego z SB miały charakter wymuszony z powodu konieczności odbioru paszportu. Trzecim wydarzeniem lustracyjnym dnia był postulat senatora Jana Rulewskiego (PO), aby esbeckim współpracownikom również obniżyć emerytury.