nadzieje



W przyrodzie panuje odwieczna zasada, jeśli Gazeta Wyborcza widzi w Tobie autorytet, to znaczy, że się zeszmaciłeś, jeśli ma Cię za oszołoma, faszystę lub spiskowca, to możesz być pewien, że idziesz właściwą drogą. Kończący się rok Pański 2016 przez Wyborczą i cały „majdan” RP III był uznany za najgorszy w 27 letniej historii Polski. Ogłoszono śmierć demokracji, wstyd na świecie i katastrofę gospodarczą. Wystarczy ta jedna nota, aby wiedzieć, że w Polsce dzieje się dokładnie odwrotnie. Pierwszy raz od 27 lat mamy do czynienia z rokiem Polski i dla Polski. Odkąd mnie nogi noszą po świecie nie widziałem tak dobrego czasu dla Ojczyzny, chociaż dla mnie to czas w pierwszej połowie beznadziejny, a w drugiej najwyżej dobry.



share

Dzień zobowiązuje do refleksji, ale nie napiszę za wiele o 1 listopada, bo od dziecka mylą mi się wszyscy świeci, ze wszystkimi zmarłymi i chyba nie jestem odosobniony w pomyleniu znaczeń. Prawdę mówiąc mam spory żal do Kościoła Katolickiego, który potrafił prosto nazwać i zdefiniować Boże Narodzenie i Wielkanoc tak, że nikomu się nic nie myli, a 1 listopada równie ważny ma jakieś pułapki katechetyczne plus kompromisy soborowe. Poza małą pretensją do formalnych zawiłości jestem całym sobą za kultywowaniem tego dnia, co może brzmi dziwnie w ustach ateisty, ale mnie fascynuje w człowieku szacunek do śmierci, przy jednoczesnej pogardzie dla życia. Jako grzesznik obiecuję postawić każdemu dobrą wódkę, jeśli wizja raju rzeczywiście się spełni, co zapewne skończy się dla mnie czyśćcem, albo złożę gorzelnię w piekle. Dzień nie najlepszy do żartów, chociaż znawcy, czyli teolodzy twierdzą, że właśnie dziś należy się radować i weselić.



share

Tusk umarł definitywnie i dziś ostatecznie stwierdzono polityczny zgon, ale póki co to jedyna dobra widomość. Wszyscy mieli rację co do kariery Donalda Tuska, nie mylili się krytycy, którzy nie widzieli go w Europie, gdzie trzeba być nikim jeśli się marzy o marionetkowym stanowisku, ale mimo wszystko nie wypada posunąć się, aż tak daleko. Mieli rację zwolennicy emigracji Tuska do Europy, ponieważ granica bycia nikim ciągle się przesuwa, a sopocka marionetka potrafi się dostosować. Wreszcie mieli rację niezdecydowani, którzy spokojnie czekali na finał. Jakim cudem udaje się pogodzić trzy różne opcje dotyczące jednego Tuska? To bardzo proste i wiąże się bezpośrednio z podobieństwami między Polską i Brukselą. Jeden wielki biurokratyczny bajzel i 1001 pomysłów na godzinę. Prognozowanie jakiegokolwiek wyniku uzgodnień biurokratów realizujących swoje prywatne interesy jest zajęciem bardziej ryzykownym niż chuchanie na szklaną kulę.

Strony