Komunikat o błędzie

  • Notice: Undefined index: 0 w user_node_load() (linia 3697 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).
  • Notice: Trying to get property of non-object w user_node_load() (linia 3697 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).
  • Notice: Undefined index: 0 w user_node_load() (linia 3698 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).
  • Notice: Trying to get property of non-object w user_node_load() (linia 3698 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).
  • Notice: Undefined index: 0 w user_node_load() (linia 3699 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).
  • Notice: Trying to get property of non-object w user_node_load() (linia 3699 z /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/modules/user/user.module).

NIK



share

Głowa mnie boli od walenia w mur, ale taka to robota w polskiej rzeczywistości medialnej i politycznej. Indolencja prawicowych mediów i polityków w zakresie kreowania i narzucania tematów: dnia, tygodnia, roku, jest przygnębiająca i anegdotyczna. Czasami człowiek ma wrażenie, że gdyby nawet podać na tacy głowę lewicowego polityka, to prawica w ciągu minuty zajęłaby się rozważaniami, czy możliwe jest przyszycie głowy albo zaczęłaby deliberować, czy nie doszło do profanacji wygrawerowanych wartości: „Bóg, honor, Ojczyzna”. Pewnie, że można uznać tak daleko posuniętą krytykę za efekciarstwo, ale do czasu zderzenia z rzeczywistością i konkretnym, niepoliczalnym już przykładem indolencji.



share

Pewna Jolanta Gruszka z gabinetu politycznego Ewy kucharki, ma koleżankę, a ta koleżanka ma męża, bo się jej poszczęściło. Panie koleżanki tak się zaprzyjaźniły, że ta Sulik zadzwoniła do Gruszki, żeby ta załatwiła robotę mężowi tej pierwszej koleżanki. Czy frajerzy, czyli płatnicy, do tej pory się nie pogubili w systemie rekrutacji? Jeśli nie to bardzo dziwne, bo mnie samemu się we łbie miesza, ale jedźmy dalej. Okazało się, że mąż koleżanki, który chciał zostać dyrektorem obojętnie czego, choćby NIK-u, jest kompletnym debilem. Po czym wnoszę? Gdybym był złośliwy napisałbym, że po koneksjach, ale chcę być rzetelny. Debilność dyrektora NIK wynika przede wszystkim z tego, że wcześniej dostał treść pytania od szefa NIK, „obiecującego polityka młodego pokolenia”, pana prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego. Pytanie debil dostał po to, żeby mu łatwiej było odpowiedzieć w czasie rozmowy rekrutacyjnej, taka pomoc międzyludzka. Co się okazało?



share

"WYSZŁEM NA KONTROL" – tylko starsi pamiętają takie karteczki na drzwiach urzędów socjalistycznej rzeczywistości. Młodzi postukają się w głowę i powiedzą – w życiu nie godziłabym się na to. Ale wtedy mogłeś się brachu wpisać do książki zażaleń z efektem, jaki najlepiej przedstawił Jan Kobuszewski. Mogłeś też zadzwonić do kolegi I sekretarza (o ile twoim kolegą był) i powiedzieć – „K…a Wojtek, zrób coś, bo ja nie będę jak palant tu stał ……” .

 

Ale to też nie tak, bo jakby taki Wojtek był twoim kolegą, to dopijałbyś właśnie z nim drugą setkę, gdy pani Krysia przyniosłaby ci w zębach wszystko, po coś do tego urzędu lazł.

A młody wtedy się odzywa – dobra, dobra, takich Wojtków to my i teraz mamy, tylko, że nie I sekretarz on się nazywa. ;)

 

Ale wrrrrróć, jak mawiała Zyta Gilowska – miało być o KONTROLI.