nuda



share

Pół dnia myślałem nad tematem do nowego felietonu i nie jest to kryzys twórczy, czy zmęczenie, chociaż nie przeczę, czasami chciałbym odpocząć i to na parę tygodni. Nic z tego, z czegoś trzeba żyć i coś trzeba robić, a ponieważ żyję z „hejtu”, to bez względu na pokusy i brak tematów, muszę brać się do roboty. Myślałem, myślałem i nic nie wymyśliłem, dlatego z góry uprzedzam, że dzisiejszy felieton będzie o niczym, czyli o kampanii wyborczej. Siedzę w Internecie i polityce dobre 15 lat i takiej posuchy naprawdę nie pamiętam, żadnych emocji, żadnej walki na noże, a zamiast tego pogodzenie się z nieuchronnym losem.



share

Wracam z lubińskiej giełdy, kto nie wie o co chodzi, temu wyjaśniam, że to kopalnia socjologicznej wiedzy, miejsce gdzie dzieją się cuda. Czapki męskie oferowano za 10 złotych, a obok tej niepowtarzalnej oferty stał stolik miejscowego Franka Dolasa. Charakterystyczna zmęczona najpodlejszym alkoholem twarz. Równie charakterystyczny „uprzejmy” sposób prezentacji i zachęty do sięgnięcia po pewną wygraną. Wokół wodzireja tasującego trzy karty kręci się grupka naganiaczy, w tym dwie panie o purpurowych nosach i podkrążonych oczach. Właśnie one wykładają na stolik osiem stów i grają o wszystko. Lubiński Dolas wspaniałomyślnie proponuje, żeby się wycofały, bo przecież to cała renta. Purpurowe noski nie odpuszczają i… ogrywają mistrza ceremonii prawie do gołego.

Po chwili wracam tą samą alejką, zaopatrzony w kapcie z futerkiem i słyszę:



share

Ból twórczy dopada każdego autora, kto twierdzi, że nigdy niczego podobnego nie odczuł, to kłamie i tyle. Cały dzień miałem zajęty, musiałem zrobić kilka rzeczy naraz, a przed 18.00 trzeba jeszcze popełnić felieton. Zdecydowanie lubię tę robotę i w większości przypadków nie mam większym problemów twórczych, pisanie idzie gładko, ale bywają takie dni, jak dziś, że za chińskiego Boga nie udaje się znaleźć inspiracji. Co tam inspiracji, po prostu nie ma ciekawego tematu, który by mnie zainteresował i co najważniejsze nie pozwolił zasnąć Czytelnikowi. Ratowałem się wszystkim, co wpadło pod rękę, odwiedziłem wszystkie większe portale, zajrzałem w parę innych miejsc i nic.

Strony