opozycja



share

Z przegraną PO nigdy się nie pogodziła i za opozycję nigdy się nie uznała. Chcieli rządzić w każdych warunkach, bez względu na wynik wyborów. Stąd te wszystkie kuriozalne „wykładnie”, że zwycięska partia nie może podejmować żadnych istotnych decyzji, bo nie reprezentuje całego narodu, ale jedynie 18%. Z tej samej przyczyny próbowali bronić i ustawić sobie Trybunał Konstytucyjny, aby przenieść ośrodek władzy ustawodawczej do sądowniczej. Następny element paranoi to ograniczenie wszelkiej władzy krajowej, w tym sądowniczej, gdzie PO utraciła wpływy i narzucenie zwierzchności Unii Europejskiej.



share

Jesteśmy po wyborach samorządowych i pozwalam sobie na takie stwierdzenie przed II turą, która nic wielkiego do układu politycznych sił nie wniesie. Nie będę katował siebie i Czytelników wykresami, tabelami i mapami, ani też przekonywał, że dwa plus dwa jest cztery. Kto przyjmuje do wiadomości, że powiększenie elektoratu o dwa miliony, przy rekordowej frekwencji, co miało PiS zabić, jest politycznym sukcesem, ten wie o czym piszę. Kto się bawi w zaklinanie rzeczywistości, ten pozostanie w swoim świecie.



share

Istny dom wariatów, tyle człowiekowi w miarę normalnemu przychodzi do głowy, gdy obserwuje kolejne wolty obrońców… no właśnie, obrońców nie wiadomo czego, bo kolejne bastiony padają jak muchy. Z jednej strony mamy do czynienia z naprawdę niezłym kabaretem, z którego można się solidnie pośmiać, pod warunkiem, że zna się w podstawowym zakresie prawo. Z drugiej strony jest to widok przygnębiający i trudny do rozszyfrowania. Naprawdę coraz częściej zastanawiam się, czy publiczne wypowiedzi rozmaitych „autorytetów” prawnych są wynikiem cynizmu, czy też ignorancji i dochodzę do wniosku, że to mieszanka jednego i drugiego.

Strony