owsiak



share

Za PRL-u było kilka skandali obyczajowych i kilka plotek, które ponoć z realiami nie miały nic wspólnego. Jednym z głośniejszych plotkarskich romansów była miłość od pierwszego wejrzenia ówczesnego premiera Mieczysława Rakowskiego, do znanej piosenkarki Hanny Banaszak. Plotka ta w końcu trafiła do samego Rakowskiego, a ten miał odpowiedzieć: „A która to, ku..a, jest ta Banaszak?”. Przypomniałem tę anegdotę, ponieważ w niej zawiera się wszystko, co w moim przekonaniu miałby do powiedzenia Kot Prezesa na temat najnowszych wygłupów prawomocnego oszczercy Jerzego Owsiaka. Z kolei sam Kaczyński z całą pewnością siedzi teraz na „fejsie” i zamazuje „lajki” pod wpisem Owsiaka.



share

Dziś o 2.30 w ramach obowiązków służbowych byłem zmuszony wysłuchać mowy końcowej Owsiaka na „Przystanku Woodstock”. Nazwałem to mową, ale był to czysty wulgarny bełkot, który w” Faktach TVN” przycięto do dwóch równoważników zdań, w których brednie i wulgaryzmy nie padły. I taka „zabawa” trwa od lat, pokazuje się chamstwo, prymitywizm i prowokacje Owsiaka jako miłość, tolerancję i walkę z „fochem”. Nie ma takiej bredni i takiej podłości, której nie popełniłby Owsiak, a zaraz po tym zasłonił się wielkimi ideami albo pomocą dzieciom. Dzięki takim agresywnym metodom sam sobie nadał status nietykalnego i co gorsze to naprawdę działa.



Motto: „Porównywanie buntu pokolenia „Jarocina”, do imprezowania pokolenia „Przystanku Woodstock”, to socjologiczna brednia”. Proszę nie wyłączać i nie regulować monitorów, to naprawdę będzie inny felieton, niż się można domyślać i obawiać. Jestem pokoleniem „Jarocina”, 28 lat temu miałem długie włosy, ważyłem 60 kg i buntowałem się dosłownie przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Okres dojrzewania w moim wykonaniu przypominał mieszankę „Lotu nad kukułczym gniazdem” i „Zbrodni i kary”. Z takim wrednym charakterem i w tamtym czasie musiałem trafić na legendarny „Jarocin”. Załapałem się na jedną z ostatnich edycji i prawdę mówiąc to już nie było to, co znałem z opowieści starszych kolegów.

Strony