pajace



share

Przeczytałem obszerne fragmenty ekspertyz prawnych zamówionych przez Kancelarię Sejmu i żadnej z nich nie chcę traktować poważnie, bo mam wrażenie, że powstały w zupełnie innym celu niż się wszystkim wydaje. Jak dla mnie są to zwykłe straszaki, taki dodatkowy grant wrzucony w stronę opozycji i nie wierzę, że autorzy tych dokumentów choćby przez chwilę traktowali swoje akademickie prace, jako realne scenariusze. Takie pomysły jak odcięcie telewizji od sejmu, utajnienie obrad, czy obecność BOR na sali sejmowej to czysta abstrakcja i przede wszystkim marzenie opozycji, szkoda się tym w ogóle zajmować. Postaram się poukładać sprawy racjonalnie i realnie.

Odpowiedzialność regulaminowa



share

Obserwując nieustający okres „salonu” można zauważyć jedną prawidłowość. Nie ma najmniejszego znaczenia, co się wydarzy, bo do każdej okazji zawsze pod ręką znajdzie się ten sam kij. Czy ktoś potrafi mi wskazać 5 szczegółów różniących kolejne „afery”? Faszyzmem, Gomułką i zamachem na demokrację była wizyta Andrzeja Dudy w Anglii, gdzie mówił, że w tej chwili nie widzi poważnych argumentów, którymi mógłby Polaków przekonać do powrotu. Takim samym nazizmem, zdradą racji stanu, była nieobecność Prezydenta na szczycie na Malcie, jak i odwrócenie się plecami, przez byłą premier Kopacz, z czego uczyniono brak powitania ze strony Prezydenta. Podjęcie jakiejkolwiek decyzji przez sejm, rząd lub Andrzeja Dudę po 22.00, wprowadza w Polsce ustrój stalinowski. Brak marszałka ze skorumpowanego PSL skutkuje Koreą Północną, w identycznym stopniu, jak brak szefa z PO w komisji sejmowej do spraw służb specjalnych.



share

Banda idiotów powiesiła w kotle stadionu Lecha Poznań zapowiedź własnej kompromitacji: „Litewski chamie, klękaj przed polskim Panem”. Właściwie mało mnie to powinno podniecać, gdyż w przeciwieństwie do laików znam stadionowe realia i nie pierwszy raz słyszę: „Lech Pany”, „warszawska ku..a” i tak dalej – normalka. Niestety tym razem została przekroczona konwencja stadionowa i sztab kretynów naraził na śmieszność barwy narodowe, nie klubowe. Transparent sprofanował polską flagę i z tą chwilą sprawa zaczyna być moja. Historia lubi się powtarzać i przybierać nowe znaczenia, kiedyś polski król, Litwin Jagiełło, podobnych pajaców potraktował stoickim spokojem, by potem spuścić łomot, wczoraj to samo zrobił polski trener prowadzący litewską drużynę, w której grają Polacy. Oj należało się! Należało się, ale kopaczom na boisku i osłom w kotle, nie Bogu ducha winnym Polkom, których lebiegi wciągnęły na szmatę udającą sztandar bojowy.

Strony