państwo



share

Nigdy nie idę na łatwiznę i tandety, zwłaszcza intelektualnej, też nie toleruję. Dlatego dzisiejszy zabieg zastosowany w felietonie nie ma nic wspólnego z wyżej wymienionymi grzechami, wręcz przeciwnie. Nie będę od nowa odkrywał Ameryki, ale uporządkuję wyprawę. Na portalu Twitter wyprodukowałem serię wpisów w polemice do czegoś, co inaczej niż sektą nazwać się nie da. Religia zwana „konserwatywnym liberalizmem”, ma tyle wspólnego z faktami i matematyką, co piszący te słowa z kudłatym brunetem.

Nieustannie słyszę od tych „ekonomistów”, że państwo nas okrada i ekonomia opiera się na dogmatach klasyków liberalizmu, bo nie-liberałowie to ignoranci. No to postanowiłem odwrócić tę zabawę, żeby zbadać jak bardzo doktryny są śmieszne, liberałowie niedouczeni, a podatnik okrada państwo. Efekty wyglądają tak.



share

Wszelkiej maści „wolnościowcy” powtarzają swoje mantry o tym, że każda ingerencja państwa w życie obywatela jest zbrodnią. Czysty bzdet i naiwność na poziomie pensjonarki, bo tak się jakoś dziwnie składa, że najmocniejsze politycznie i gospodarczo kraje, swoją potęgę opierają na sile państwa. Szkoda mi czasu na rytualne bicie piany i tracenie amunicji na wojnie„wolnego rynku” z „socjalizmem”, pierwsze to utopia, drugie nie ma nic wspólnego z rozsądnym funkcjonowaniem państwa, nie wyłączając polityki socjalnej.



share

Ludzie mają tendencje do używania wielkich kwantyfikatorów i rzucania słów na wiatr, irytuje mnie to szczególnie mocno, bo u mnie, jak u Kazimierza Pawlaka, słowo droższe pieniędzy. Pamiętam, co mówiłem w konkretnej sprawie parę miesięcy temu, a nawet lat i w sprawie Frasyniuka stwierdziłem jednoznacznie, że bez finału w sądzie o żadnym państwie prawa nie może być mowy. Wtedy mogło to być odebrane jako pusta deklaracja, ale dla mnie to był rzeczywisty, chociaż jeden z wielu, wskaźnik prawidłowego funkcjonowania państwa. No i doczekałem się odpowiedzi, dziś prokuratura poinformowała, że skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw Frasyniukowi.

Strony