Paranoja



share

Polska to jest dziwna kraj, jak mawiał były poseł PO. Właśnie sobie oglądam w telewizji lekarzy rezydentów. Gdybym przyleciał z kosmosu pół roku temu, aby zapoznać się z obyczajami Ziemian, to byłbym teraz święcie przekonany, że w Polsce jest czterech lekarzy rezydentów, a ich robota polega na gadaniu do mikrofonu. Nie jest to jedyna dziwna obserwacja z kosmicznej perspektywy. Dziś sąd wydał postanowienie, w który domaga się ukarania policjantów za działanie prewencyjne mające zapobiec starciom ulicznym dwóch zwaśnionych grup, przy czym policjanci powstrzymywali grupę nielegalnie demonstrującą.



share

Jeden z bardziej obrazowych opisów ludzkiej głupoty, jaki w życiu poznałem, to powiedzonko słyszane w dzieciństwie. Używały go matki, używali ojcowie i nauczyciele, a brzmiało tak: „Tobie palec pokazać, to będziesz się śmiał jak głupi do sera, byś zmądrzał wreszcie”. Minęło prawie czterdzieści lat, ale zapamiętałem sobie tę recenzję głupoty na całe życie. Jak każde dziecko miałem swoje lęki i pilnowałem się, jak głupi, żeby się nie zaśmiać na widok palca. Tak mi zostało do dziś, nie śmieszą mnie i nie cierpię głupkowatych emotikonek, nie bawi mnie większość kabaretów produkujących te same prymitywne skecze i gagi. Na szczęście nikogo nie obchodzi mój gust, moje lęki i moje doświadczenia życiowe, mało kto interesuje się też moimi opiniami.



share

1 kwietnia 2017 roku, sobota, piękna, rozleniwiająca pogoda, za oknem ptasia polifonia, z sąsiednich domostw dochodzi charakterystyczny zapach płonących grilli. Powinienem siedzieć na tarasie i wciągać nosem grube działki wiosennego powietrza, ale zawiesiłem oczy na telewizorze i nie mogę się oderwać. Od początku dnia same sensacyjne wiadomości, rano nie podali statystyk wypadków na drodze, nie było kałuży krwi przy osobówce, staranowanej przez ciężarówkę. Prezydent Kutna odmówił przyjęcia łapówki, nauczyciele uczą dzieci, kucharki rozdają posiłki. Komitet Obrony Demokracji, nieco spóźniony, utopił Marzannę, której twarz nie przypominała twarzy Beaty Szydło, ani nawet Antoniego Macierewicza. Wracające z kościoła babcie w moherowych beretach przystanęły i z zaciekawieniem zaczęły obserwować, co się w demokratycznej Polsce dzieje.

Strony