Paranoja



share

Jeden z bardziej obrazowych opisów ludzkiej głupoty, jaki w życiu poznałem, to powiedzonko słyszane w dzieciństwie. Używały go matki, używali ojcowie i nauczyciele, a brzmiało tak: „Tobie palec pokazać, to będziesz się śmiał jak głupi do sera, byś zmądrzał wreszcie”. Minęło prawie czterdzieści lat, ale zapamiętałem sobie tę recenzję głupoty na całe życie. Jak każde dziecko miałem swoje lęki i pilnowałem się, jak głupi, żeby się nie zaśmiać na widok palca. Tak mi zostało do dziś, nie śmieszą mnie i nie cierpię głupkowatych emotikonek, nie bawi mnie większość kabaretów produkujących te same prymitywne skecze i gagi. Na szczęście nikogo nie obchodzi mój gust, moje lęki i moje doświadczenia życiowe, mało kto interesuje się też moimi opiniami.



share

1 kwietnia 2017 roku, sobota, piękna, rozleniwiająca pogoda, za oknem ptasia polifonia, z sąsiednich domostw dochodzi charakterystyczny zapach płonących grilli. Powinienem siedzieć na tarasie i wciągać nosem grube działki wiosennego powietrza, ale zawiesiłem oczy na telewizorze i nie mogę się oderwać. Od początku dnia same sensacyjne wiadomości, rano nie podali statystyk wypadków na drodze, nie było kałuży krwi przy osobówce, staranowanej przez ciężarówkę. Prezydent Kutna odmówił przyjęcia łapówki, nauczyciele uczą dzieci, kucharki rozdają posiłki. Komitet Obrony Demokracji, nieco spóźniony, utopił Marzannę, której twarz nie przypominała twarzy Beaty Szydło, ani nawet Antoniego Macierewicza. Wracające z kościoła babcie w moherowych beretach przystanęły i z zaciekawieniem zaczęły obserwować, co się w demokratycznej Polsce dzieje.



share

Czy aby przypadkiem komuś tu nie odbiło? W przededniu „Cudu nad Wisłą” i przy wielu innych poważnych okazjach zajmować się końmi z Janowa? Z całą pewnością nie jest to normalne, ale to nie mnie odbiło, w każdym razie nie z powodu koni. Temat koński, najmniej tydzień był grzany na pierwszym miejscu wszystkich serwisów. Konie z Janowa miały być ilustracją upadku Polski po przejęciu władzy przez PiS i to nie jedyna tak niedorzeczna próba pokazania „zamachu stanu”. Warto sobie po czasie przypomnieć, że pierwszą poważną klęską Polski był brak obecności na szczycie maltańskim. O co chodziło z tą imprezą? Proszę wybaczyć, ale będę się trzymał autorskiej diagnozy, że mi nie odbiło i po Internecie biegać nie zamierzam w poszukiwani informacji czego to ponadczasowe wydarzenie dotyczyło. Pamiętam za to o innej aferze, która miała miejsca na Westerplatte i polegała na nie podawaniu ręki.

Strony