partia



share

Najnowszy pomysł Gowina, aby z kanapy Polska Razem, czy jak to się tam nazywa, zrezygnować i budować nową partię, jest doskonałą ilustracją porzekadła o przelewaniu z próżnego w puste. Wszystko tutaj krzyczy, że rozkręcanie tak jałowego przedsięwzięcia nie ma najmniejszego sensu, takiego zwykłego, ludzkiego i politycznego też, ale to nie do końca prawda. W tym szaleństwie jest metoda, którą Gowin opanował dość dobrze, a mianowicie robienie szumu wokół własnej osoby. Cóż innego pozostało liderowi kanapy, który ostatnimi czasy popełnił fatalne błędy polityczne i dziś musi za nie płacić?



share

Śmiejcie się, śmiejcie, z młodego Rzepeckiego, byłego posła PiS, ale jeszcze trzy lata temu śmialibyście się, jak mówią Mamy, baranim głosem. Takich akcji, jaką odstawił Rzepecki było w polskiej polityce setki, ale co ciekawe tylko w przypadku PiS tak często kończyły się powołaniem nowej partii, czy koła, które natychmiast zdobywały zawrotną popularność w sondażach. Przykłady można sypać z rękawa, cały seriami, od Marka Jurka, przez Migalskiego, aż po Wiplera, który jako ostatni miał 18% w swojej partii, a jej nazwy chyba sam nie pamięta.



share

Wielokrotnie nazywanie rzeczy po imieniu ma nieocenioną wartość edukacyjną, moralną i intelektualną. Nikomu z butami do prywatności wchodził nie będę, ale w mojej rodzinie obowiązuje zasada – mów prawdę, obojętnie jak bolesną, ale zawsze mów prawdę. Gdy się daje ciała to bliscy powinni być pierwszymi, którzy ostrzegają „dajesz ciała, cofnij się, bo upadniesz”. Każda inna forma troski wzajemnej jest szkodliwym fałszem i de facto brakiem szacunku dla siebie i całej rodziny. Jeśli przełożyć zachowania najbardziej fanatycznych zwolenników jakiejś partii na realia troski o rodzinę, to tutaj mamy niestety dokładne przeciwieństwo. Obojętnie w jakim stopniu partia daje ciała, „rodzina” zawsze będzie krzyczeć, że idziemy właściwą drogą, a ostrzegający przed katastrofą zostaną zdrajcami.

Strony