partia



share

Zgodnie z zasadą, że nie da się udawać albo nie widzieć, co się dzieje, jestem zmuszony wrócić do tematu, który nie schodzi z medialnych czołówek. Mamy tu do czynienia z istnym paradoksem. Z jednej strony, nawet GW i lewackie portale uznają widowisko za słabe i dają do zrozumienia protestującym, że pora skończyć. Z drugiej strony jak z każdą spiralą, sprawy się nakręcają samoistnie. Dawno nie było tak, aby „liberalne” media powoływały się na „hejterów” i źródła szkodzące ideologii. W przypadku liderki protestujących, tak się właśnie stało. Ujawnienie, że niepełnosprawny Kuba Hartwich wraz ze swoją mamą kłamał w żywe oczy, jeśli chodzi o swoje zatrudnienie, zostało powielone we wszystkich największych portalach.



share

Najnowszy pomysł Gowina, aby z kanapy Polska Razem, czy jak to się tam nazywa, zrezygnować i budować nową partię, jest doskonałą ilustracją porzekadła o przelewaniu z próżnego w puste. Wszystko tutaj krzyczy, że rozkręcanie tak jałowego przedsięwzięcia nie ma najmniejszego sensu, takiego zwykłego, ludzkiego i politycznego też, ale to nie do końca prawda. W tym szaleństwie jest metoda, którą Gowin opanował dość dobrze, a mianowicie robienie szumu wokół własnej osoby. Cóż innego pozostało liderowi kanapy, który ostatnimi czasy popełnił fatalne błędy polityczne i dziś musi za nie płacić?



share

Śmiejcie się, śmiejcie, z młodego Rzepeckiego, byłego posła PiS, ale jeszcze trzy lata temu śmialibyście się, jak mówią Mamy, baranim głosem. Takich akcji, jaką odstawił Rzepecki było w polskiej polityce setki, ale co ciekawe tylko w przypadku PiS tak często kończyły się powołaniem nowej partii, czy koła, które natychmiast zdobywały zawrotną popularność w sondażach. Przykłady można sypać z rękawa, cały seriami, od Marka Jurka, przez Migalskiego, aż po Wiplera, który jako ostatni miał 18% w swojej partii, a jej nazwy chyba sam nie pamięta.

Strony