patriotyzm



share

Furorę robią banany i już prawie miałem się brać za sklecenie kilku zdań, ale widzę, że jak zwykle z głupoty zrobiła się krucjata w obronie wartości. Zamiast zdań napiszę parę słów. Wbrew niektórym prawicowym sądom uważam, że rzucanie w Murzynów bananami czyni małpy, ale z zrzucających. Razi mnie prymityw w każdej postaci i nie w tym jest problem, że czarnoskórzy piłkarze biegają po europejskich boiskach, ale w tym, że z biologii robi się najgłupszą ideologię równie głupio traktowaną językiem nowomowy i terminem multikulti. Gest piłkarza Barcelony nie tylko mi się podobał, ale wręcz mnie zachwycił, facet ma jaja i klasę, ale oczywiście białe, żółte, czerwone i czarne małpy, które zaraz zrobiły z tego wielką kampanię „tolerancji” są widokiem wybitnie żałosnym. Z bananowym kiczem pseudointelektualnym nie mam większych problemów, ale ostatnie wyczyny Maleńczuka wprawiają mnie w niemały dysonans poznawczy.



share

Nie wiem czy ktokolwiek będzie zainteresowany moimi deklaracjami, w końcu tytuł i początek tekstu trąca tą nieznośną manierą znanych i lubianych, którzy zawsze i wszędzie czują nieodpartą chęć wskazania właściwej drogi fanom. Przepraszam jeśli na starcie tak wypadłem, ale obiecuję, że w środku i na końcu będzie normalne, po ludzku i nawet jak to się zwykło mówić „dla przeciętnego Kowalskiego”. Legitymacji „współczesnego endeka” nie podpiszę z kilku zasadniczych powodów, ale każdy z nich z osobna też wyklucza podpisanie. „Współczesnym endekiem” nie zostanę, bo przede wszystkim nie umiem w sobie wzbudzić sympatii do Rosji Radzieckiej, co jest warunkiem podstawowym, aby stać się członkiem tej grupy wolnomyślicieli. Przy całym krytycyzmie dla mafijnie urządzonych USA i dla europejskiego internacjonalizmu, nieustająca za wroga numer jeden mojej Ojczyzny uważam Rosję Radziecką rządzoną przez bandytę z KGB.



share

Przysłuchując się nieśmiertelnej „debacie”, chciałbym uzyskać od wszelkiej maści domorosłych autorytetów, chociaż tyle co w tytule, ale na cud nie liczę i sam odrobię zadanie domowe za ofiary medialnej edukacji. Bóg jedyny i moja śp. polonistka wie ile się napisałem o patriotyzmie i jaki to był ciężki kawałek chleba, dlatego czuję się uprawniony, żeby wyłożyć sprawę mnożącym się dyletantom i udającym wariata. Wszelkie ludzkie nieszczęście bierze się stąd, że człowiek zamiast wiedzieć ma skłonności do przypuszczeń, a w skrajnych przypadkach do błądzenia po omacku. Co to jest patriotyzm? O każdej porze, dnia i nocy, wstaję na baczność i recytuję za licealnymi naukami: „patriotyzm to jest miłość do Ojczyzny, poświęcenie dla Ojczyzny oraz nieśmiertelna definicja mojej polonistki – dobro ojczyzny ponad prywatę”. Nie mam najmniejszych problemów z definicją patriotyzmu i tym samym patriota jest dla mnie bardzo oczywistą postacią.

Strony