PiS



share

Stara kabaretowa prawda głosi, że w politycznej satyrze absolutnymi i niedościgłymi liderami są sami politycy. Lubię Górskiego, bo jest to jeden z inteligentniejszych twórców kabaretu, ale muszę się posłużyć toporną ripostą i napisać, że przy Schetynie jest strasznie cienki. Najnowszy odcinek „Ucha Prezesa” został rozpisany przez lidera PO i w kwietniu planowana jest premiera. Będzie konstruktywne wotum nieufności i co za tym idzie propozycja nowego gabinetu, na czele którego stanie sam Schetyna. Jak mówi młodzież „totalny zaskocz”. Gdyby ktoś nie zauważył mamy marzec i 10 dni od wielkiego „sukcesu” opozycji, która kibicując niemieckiemu kandydatowi Tuskowi, jednocześnie gwizdała na Polaka, w dodatku na swojego partyjnego kolegę Saryusza-Wolskiego.



share

Najmocniej przepraszam za to obrazowe porównanie i chętnie je zmienię jeśli usłyszę lepsze. Od początku rządów sprawowanych przez PiS, a prawdę mówiąc jeszcze przed oficjalnym przejęciem władzy, odpalono ogólnopolską histerię. Świat się walił ze wszystkich stron, zdychały konie, wycinano świerki, no i przede wszystkim kończyła się demokracja. Beneficjenci okrągłego stołu zaczęli strzelać na oślep i na starcie odnosili sukcesy. Nie chcę się nad nikim pastwić, ale wiele było głosów z tak zwanego obozu patriotycznego, że sen się szybko skończy i wróci stara patologia. Gdy do krajowej histerii dołączyły „rejtingi” i komisje weneckie, strach się jeszcze silniej uzewnętrzniał.



share

Nie ukrywam, że do napisania dzisiejszego felietonu zainspirował mnie banał. Żadna telewizja, żadna ogólnopolska gazeta, radio, ani portal internetowy nie podał informacji, że Jerzy Owsiak dostał wyrok karny „w zawiasach”. Wczoraj nie chciało mi się o tym pisać i dzisiaj też nie, ale warto dodać tyle, że warunkowe umorzenie postępowania z art. 212 i 216 k.k., to prawne stwierdzenie popełnienia przestępstw, no i oczywiście przegrany proces. Nikt się nad tym nie pochylił i to w takim dniu, gdy Owsiak z wytrzeszczonymi oczami biegał po scenie, zasłaniał się dziećmi, pieniędzmi i udawał, że nic się nie stanie. Kto wytrzymał te klika zdań niech się czuje pocieszony, nie będę pisał o człowieku, który nie jest wart jednego mojego stuknięcia w klawiaturę, będzie o czymś znacznie poważniejszym, a mianowicie o lęku i kompleksie świętej krowy.

Strony