PiS



share

Najgorzej jak się ludowi sprzeda jakaś bajeczkę i lud tę bajeczkę przyjmie za prawdę objawioną. Takich bajek sprzedano ludowi setki poczynając od tego, że wszystko musi być sprywatyzowane, przez Tuska, który zna się na ekonomii i kończąc na tym, że obrona podmiotowości Polski wywoła wojnę atomową z Rosją Radziecką i Europą. Niestety takie same bajki opowiada Polakom część prawicowych bajkopisarzy, których pseudonimów i nazwisk nie wymienię, aby nie wpływać na popularność bredni. Bajka o Antonim Macierewiczu brzmi mniej więcej tak, że jest to jedyny człowiek, który walczy i chce pełnego oczyszczenia Polski z agentury SB, WSI, GRU, dlatego agentura chce go wykluczyć z polityki i pozbawić ministerialnej teki.



share

W życiu i w polityce można tworzyć rozmaite wysublimowane taktyki i strategie, ale zwykle wszystko sprowadza się do prostych zasad, które dawno zostały stworzone. Gra na dwóch fortepianach inaczej nazywana zabawą w dobrego i złego glinę jest tym, co łączy wszystkie dziedziny życia. Do dziś tę technikę stosuje się w śledztwach, wychowaniu dzieci i oczywiście w polityce. Niestety na prawicy realizacja tej sprawdzonej techniki natychmiast jest postrzegana jako zdrada i „Jezus Maria, podziały”. Trudno, jak mówiła babcia Pawlakowa „był czas przywyknąć”. Pomimo schematycznych reakcji wyborców niezbędne jest prowadzenie skutecznej polityki, której cel to przedłużenie kadencji.



share

Mydlana opera, która powinna się skończyć jakieś 150 odcinków temu, właśnie dokonała żywota. Ktoś mi dziś napisał, że niestety „Misiewicze” to już związek frazeologiczny, czyli koszmar polityka. Nie ma bardziej śmiercionośnej broni dla polityka niż wejście do języka powszechnego jakiegoś słowa lub zwrotu, który ilustruje śmieszność. Zgadza się, „Misiewiczów” nie da się cofnąć, ale trzeba też znać proporcje i mechanizm skojarzeń. W żadnym razie frazeologia, która przylgnęła do PiS, nie jest porównywalna z „Sową”. Kolega Bartek nie stał się symbolem złodziejstwa i przekrętów, ale czegoś zupełnie innego, mianowicie braku kompetencji, szkoły i lizusostwa, co pozwoliło mu zostać ulubieńcem ważnego polityka. Krótko mówiąc mamy tu do czynienia z tym słynnym obciachem i też robotą dla szwagra.

Strony