pisarz



share

But it's on the table, the fire's cookin'
And they're farmin' babies, while the slaves are all workin'
And it's on the table, their mouths are all chokin'

Chris Cornell

                                                                                W hołdzie bezimiennym bohaterom

      Żaden intelektualny korsarz, nigdy nie napadłby na Josepha Conrada Korzeniowskiego i nie postawił mu najcięższych zarzutów - zdrady Polski oraz braku zainteresowania losem Rodaków gnębionych wówczas butem trzech zaborców, gdyby polski pisarz, umarł na emigracji w zwyczajnym zapomnieniu. Korsarz taki, darowałby sobie zainteresowanie losem szarego emigranta z Polski, bo cóż miałby do złupienia i czymże miałby się obłowić w przypadku zarabiającego na suchy chleb bezimiennego rodaka?



share

Ostatnie opowiadanie o panu Lajkoniku powstawało nader długo (od deklaracji "zaczynam pisać" do efektu). Dlaczego? Otóż ogólne ramy opowiadania przyszły mi do głowy błyskawicznie, natomiast nad tym, jak zakończyć wizytę pana Ignacego w wielkim biurowcu - głowiłem się naprawdę długo. Ostateczny kształt opowiadania jest efektem kilku poważnych i kilku niepoważnych przymiarek i koncepcji. Trwało to tyle czasu, że aż mnie samego naszła refleksja "jak to możliwe?".



share

Nowy początek, ponieważ koniec już był. A wiadomo, że jak coś się kończy, to zaczyna się coś. I tak, i w tym przypadku, postanowiłam zostać kurtyzaną słowa. Będę grzeszyć bezwstydnie lekkością swego pióra, będę się obrastać w pióro niejedno, pusząc się na głos sprzeciwu.

Ale spokojnie, jeśli się za gorąco zrobi od nadmiaru pierza, pokornie zacznę je sobie wyrywać. Pióro po piórze...