PKW



share

Znów mamy do czynienia z sytuacją paranoidalną albo jak kto woli klasyczną dla „elit” III RP. W normalnej sytuacji politycznej i społecznej dzieje się tak, że to władza robi wszystko, aby ustawić wybory pod siebie. Jednym z narządzi sprzyjających władzy jest oczywiście brak transparentności wyborów. Im mniej możliwości zweryfikowania prawidłowości przebiegu wyborów i później liczenia głosów, tym lepiej dla władzy. Tymczasem od początku, gdy PiS wprowadzał zmiany zmierzające w kierunku pełnej transparentności, opozycja wraz z szacownym gronem „ekspertów” podnosiła larum. Dochodziło do takich absurdów, że przezroczyste urny i obecność kamer w lokalach wyborczych, zdaniem opozycyjnych przeciwników tych zmian, miały służyć fałszowaniu wyborów.



share

Przepraszam, że zacznę od podawania suchych i zazwyczaj nudnych informacji, ale jest to konieczne do pełnego zrozumienia skeczu pod tytułem „Przychodzi Nowoczesna ze sprawozdaniem wyborczym do PKW”. Na początek trzeba sobie przypomnieć kim jest lider Nowoczesnej.pl i chociaż Rysiek Petru króluje na wszystkich młodzieżowych stronach z memami, to w kontekście sprawy ważne jest, że to człowiek Komorowskiego i uczeń samego Balcerowicza. Z taką rekomendacją Rysiek musiał zostać wybitnym ekspertem od gospodarki i finansów i tak go po wszystkich „liberalnych” mediach ogłoszono. Drugą istotną informacją są okoliczności powstania nowego składu PKW. Działo się to w roku Pańskim 2014 po kompromitacji „leśnych dziadków” i spektakularnym zwycięstwie PSL w wyborach samorządowych. Cała Polska widziała ten chamski przekręt na własne oczy, ale oczywiście sprawujący władzę mówili o „odmętach szaleństwa” po każdej próbie kwestionowania uczciwości wyborów.



share

Jestem chodzącą definicją uczuć ambiwalentnych, gdy słucham rozmaitych opinii na temat uczciwości wyborów. Nie podzielam histerycznych ocen, że w tych wyborach doszło do wielkiego przekrętu, tym bardziej nie widzę skandalu w ogłoszeniu wyników przez PKW. Mamy takie, a nie inne prawo regulujące proces wyborczy i normalne jest, że na 28 tysięcy komisji obwodowych, ktoś zapije, ktoś inny coś spieprzy albo wysadzi korki w wiejskiej świetlicy. Bardzo słusznie Hermeliński powiedział, że PKW nie ma nic do powiedzenia, jeśli chodzi o czas publikacji wyników wyborów, bo jest całkowicie uzależniona od tego, kiedy spłyną dane z ostatniej komisji obwodowej. Pomysły na usprawnienie tego procesu są ze sobą całkowicie sprzeczne. Ci sami ludzie, którzy słusznie wyśmiewając „ruskie serwery” jednocześnie śmieją się, że głosy są liczone ręcznie i nie ma żadnego systemu informatycznego.

Strony