pogrzeb



share

Odeszła ikona globalnego mocarstwa człowiek, który był prezydentem amerykańskiego imperium u szczytu jego potęgi. Mainstreamowe media zawsze hołdują zasadzie, że martwy republikanin to dobry republikanin, stąd teraz ma on najlepszą prasę w swojej historii.  Bush 41 od początku zerwał z konserwatyzmem Reagana i zajął się budowaniem globalnego imperium. Jednak zajęty sprawami świata zaniedbał sprawy wewnętrzne (ekonomia) i został jak to bywa w historii odsunięty od władzy przez politycznego młokosa. Dlaczego rządzące Ameryką elity finansowe pozwoliły mu przegrać? Być może stał się zbyt silny i dlatego chciano się go pozbyć, zyskując młodego łatwiejszego do prowadzenia Billa Clintona.



share

Cmentarz na Woli był świadkiem symbolicznego upadku, który przepadł w lawinie bzdurnych tematów bieżących. Byłem jednym z pierwszych „hejterów”, którzy głośno krzyczeli o tym, co większość sobie po cichu pomyślała. Żadnych honorów i uroczystych obrządków nad truchłem bandyty Czesława Kiszczaka. Dyscyplinowanie i szantażowanie emocjonalne, że o zmarłych nie wolno pisnąć jednego złego słowa przestało działać. Co znaczy, że nie wolno? Słowa prawdy, słowa odnoszące się do faktów z reguły nie są miłe, a w przypadku przywódców organizacji terrorystycznej o charakterze zbrojnym, takimi być nie mogą. Na pogrzeb bolszewickiego mordercy przyszło około 20 ludzi, w tym ekipa Telewizji Republika i siostra księdza Zycha, ostatniej ofiary komunistycznej bezpieki. Pogrzeb Kiszczaka odbył się w porządku prawosławnym, niektórzy twierdzą, że to ulubiona uroczystość byłych ubeków i esbeków, bo ściśle związana z tradycją Rosji Radzieckiej.



share

Mniej lub bardziej znany mi staruszek był na bakier z Kościołem do tego stopnia, że nie poszedł nawet na Mszę Święta z okazji własnych Złotych Godów. Od kilku lat walczył z rakiem. W trakcie choroby przez chwilę nawet próbował pojednać się z Panem Bogiem, ale dość szybko porzucił ten zamiar. Od kilku tygodni codziennie odmawiałem w jego (i jeszcze jednej chorej osoby) dziesiątkę różańca.

Staruszek odszedł w tym tygodniu. Zmarł w nocy dzień wcześniej rozwiązując jeszcze krzyżówki.

Delikatnie mówiąc nie przepadał za miejscowym księdzem. Czy z wzajemnością? Nie mam pojęcia. Traf jednak chciał, że akurat w czasie śmierci parafianina proboszcz był na kilkudniowym wyjeździe.

Na pogrzebie oprócz licznej rodziny zjawiło się też sporo bliższych i dalszych znajomych. W tym autor tego tekstu. Spodziewałem się ogólnikowego kazania o nadziei po śmierci. Ksiądz "zastępczy" zaskoczył mnie już na wstępie.

Strony