Policja



share

Lublin, piękne miasto, byłem kilka razy, jak jeszcze jeździłem po Polsce z włoskimi felgami aluminiowymi. Szefostwo pytało mnie po co tam jeździsz, tam bieda, Polska B. Pojechałem i po wizycie mieliśmy nie tylko jednego z większych klientów w Polsce, ale jeszcze kupowaliśmy od nich felgi stalowe. Da się? Wszystko się da, o ile się myśli, a w polityce dodatkowo trzeba myśleć politycznie. W Lublinie PiS w ogóle nie pomyślał politycznie i wyszło, tak jak wyszło, co gorsze wnioski zastąpiło samozadowolenie z „rzetelnie wykonanej roboty”. Nie żadna pycha, ale głupota kroczy przed upadkiem, takie proponuję motto i przechodzę do rzeczy.



share

Życie pisze najbardziej atrakcyjne scenariusze? Z jednej strony prawda, z drugiej banał, zależy na jakie scenariusze spojrzeć. Parę tygodni temu, w czasie któregoś tam z rzędu protestu w „obronie” konstytucji doszło do bardzo charakterystycznej i ze wszech miar patologicznej sytuacji. Jeden z nabuzowanych „obrońców” demokracji wydzierał się prosto do ucha policjanta słowem powszechnie uważanym za obelżywe – ZOMO. Prócz zniewag doszło do naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza, ale to wbrew pozorom jeszcze nie jest patologiczne.



share

Ja osobiście, jakby powiedział poseł PO, Nowoczesnej lub PSL, mam czyste sumienie. Wbrew powszechnej opinii od zawsze uważam za wyjątkową tandetę moralną i intelektualną, tak zwane jechanie po policji bez żadnych hamulców. Owszem jest wiele rzeczy, na których nie zostawiłbym suchej nitki, na przykład niesławne czajenie się krzakach, aby zarobić na wypłatę, bo to z bezpieczeństwem ruchu drogowego nie ma nic wspólnego. Dwa razy byłem okradziony i dwa razy policjanci praktycznie mnie wyśmiali, że im zawracam du..ę. Widziałem też na własne oczy, jak napaleni szeregowcy pałowali zapitego punka, a przed skinami spie… uciekali, aż się dymiło. Wszystko prawda, ale…

Strony