politycy



share

Kiedy polityk przekazuje dziennikarzowi informacje, to zawsze liczy na trzy rzeczy. Po pierwsze, że dziennikarz nie ujawni jego nazwiska, po drugie, że dziennikarz opublikuje to, co polityk powiedział, po trzecie, że będzie miał z tego korzyść. Dziennikarzem nie jestem, w każdym razie nie mam legitymacji, ale informacje od polityków dostaję dość regularnie i zawsze podkreślam, co jest moją spekulacją, a co przeciekiem. Piszę ten wstęp, bo do pasji doprowadzają mnie bezrozumne komentarze na Twitterze, które nie potrafią oddzielić zabiegów retorycznych, okrzyków bojowych i presji, od rzeczywistych informacji. Oficjalne konto portalu @kontrowersje w sobotę opublikowało coś takiego:



share

Kompletnie mnie nie zajmuje los biednych dzieci w Mozambiku, Gwatemali i z brazylijskich faweli (slumsy). Wstaję rano, piję kawę, jem śniadanie i myślę co będę robił za chwilę. Nie chce mi się umyć zębów, drapie się po tyłku i powiewa mi to, że dzieci w Afryce nie mają co jeść. Siłą obojętności ciągnę do obiadu i znów zalewają mnie poważne dylematy. Wypadałoby pozmywać naczynia, ale czy nie lepiej wyłożyć sobie nóżki na pufie i poczytać co tam słychać w Internecie? I tak do kolacji błąkam się tu i tam bez żadnej refleksji nad ciężkim losem kalek, którym urwało nogi na azjatyckich polach minowych. Do północy gapię się w telewizor, pocieram prawą dłonią prawe ucho, piję wodę niegazowaną prosto z butelki i bez najmniejszego wyrzutu kładę się sapać. Wstaję rano, jem śniadanie…



share

Przykładów na to, co się dzieje w sądach RP III mamy każdego dnia pod dostatkiem. Zwykle sprawy dotyczą krzywdzenia tak zwanych „zwykłych obywateli”, którzy w sądach mają dla wielu sędziów mniejszą wartość niż długopis służący do podpisywania wyroków. Trzeba przyznać rację, a właściwie nie ma sensu dyskutować z opinią, że każdy kraj zmaga się z patologią w sądownictwie, ale w RP III skala i wymiar patologii jest naprawdę oryginalny. W krajach nazywanych zachodnimi z reguły wygląda to tak, że wysoko postawiony polityk albo w ogóle nie staje przed sądem albo staje w celach PR-owych i po uniewinnieniu robi za męczennika. Taką patologię znają chyba wszyscy i sympatia „zwykłych obywateli” nigdy nie leży po stronie wyniosłych, bezczelnych polityków. Jak to wygląda w Polsce? Zacznijmy od tego, że jako praktyk doskonale znam ból pozwanego/oskarżonego, wiem też, że wynik procesu można poznać już w momencie, gdy wylosujemy sędziego.

Strony