politycy



share

Za każdym razem, gdy słyszę, że świetnie nadawałbym się do polityki, pukam w czoła: swoje i nieszczęśnika, który popełnia tę herezję. Jestem modelowym politycznym antytalenciem, zupełnie się do tej roboty nie nadaję. Cechy charakteru zabiłyby mnie na pierwszym politycznym zakręcie. Polityk musi kłamać lub chociaż nie mówić całej prawdy, czego sam organicznie nie toleruję. Mogę się pomylić, palnąć jakieś głupstwo, przestrzelić, ale nigdy nie kłamię, czyli świadomie podaję nieprawdziwe informacje. Nie mam w sobie nic z dyplomaty, szybciej można mnie zapisać do kategorii prostak i cham, niż postawić na półce „reżyserowana uprzejmość”. Na sobie skupiał się nie będę, pokazuję jedynie, że ludzie bardzo często patrzą na politykę przez pryzmat normalnych, codziennych i uczciwych zachowań, to znaczy mam na myśli to, że człowiek spełniający takie kryteria byłby idealnym politykiem.



share

Przyglądam się 154 akcji z cyklu: zerwało dach, zalało, przeszło gradobicie, spaliło się na obszarze i za każdym razem mam wrażenie, że ktoś albo nawet wszyscy usiłują ze mnie zrobić idiotę. Przeżyłem 45 lat, w tym 30 bez Internetu i tak sobie myślę, że życie jest znacznie prostsze niż ludzkie wyobrażania o życiu, zwłaszcza te snute przy grillu i przefermentowanych napojach. Tak najzwyczajniej w świecie nieszczęścia się zdarzają, ktoś złamie nogę, komuś innemu okradną dom do gołego, jeszcze większy pechowiec ciężko zachoruje. Na pewne zjawiska po prostu nie mamy żadnego wpływu i zanim się popadnie w głęboką zadumę filozoficzną, warto wyjść od tego banału.



share

Kiedy polityk przekazuje dziennikarzowi informacje, to zawsze liczy na trzy rzeczy. Po pierwsze, że dziennikarz nie ujawni jego nazwiska, po drugie, że dziennikarz opublikuje to, co polityk powiedział, po trzecie, że będzie miał z tego korzyść. Dziennikarzem nie jestem, w każdym razie nie mam legitymacji, ale informacje od polityków dostaję dość regularnie i zawsze podkreślam, co jest moją spekulacją, a co przeciekiem. Piszę ten wstęp, bo do pasji doprowadzają mnie bezrozumne komentarze na Twitterze, które nie potrafią oddzielić zabiegów retorycznych, okrzyków bojowych i presji, od rzeczywistych informacji. Oficjalne konto portalu @kontrowersje w sobotę opublikowało coś takiego:

Strony