Prezydent



share

Pierwszy wpis i od razu na ostro. Szlag mnie trafia, gdy słyszę różne mądre głowy, które zastanawiają się od zaprzysiężenia Prezydenta Andrzeja Dudy, czy ten będzie prezydentem wszystkich Polaków. Skąd w ogóle taki pomysł? Warto w tym miejscu cofnąć się do kampanii wyborczej Aleksandra Kwaśniewskiego. To właśnie wtedy pojawiło się hasło wyborcze "Prezydent wszystkich Polaków". Hasło wyborcze, marketingowy slogan, a nie tytuł najwyższego urzędu w państwie. Andrzej Duda nie musi być prezydentem wszystkich Polaków. Mówiąc szczerze, nie musi być nawet prezydentem Polaków. Ma być Prezydentem Polski. I pierwsze dni zapowiadają, że właśnie takim prezydentem będzie,



share

Ostatnio przeczytałem, że Monika Goździalska dała się namówić na pikantną sesję dla magazynu łechtającego męskość panów heteroseksualnych. Nie wiem kim ona jest i czy ma doktorat. Podejrzewam, że z racji wieku profesury jeszcze się nie dorobiła. Jednak na doktora też nie wygląda. Ale nie to jest ważne. Jak dziewczyna bez doktoratu publicznie się obnaża, to wiadomo o co chodzi. Ale o co chodzi, jak obnaża się dziewczyna z doktoratem, taka Magdalena Ogórek?

Powiecie, że nigdy nie widzieliście jej nago? W dosłownym sensie ja też nie. Ale przecież ciągle widzę jej nagi umysł i zadaję sobie pytanie, co on robił jak magister Leszek Miller zaproponował mu kandydowanie na fotel prezydenta Rzeczypospolitej. Czy ten umysł dr Ogórek czasem nie zwariował? Pomimo swojego wspaniałego "wykształcenia", zwieńczonego doktoratem z historii Kościoła katolickiego. Panu premierowi, nawet byłemu, się nie odmawia? Wedle tego schematu rozumują zwykle blondynki? Wszystkie?



share

Na przykładzie Bronisława Komorowskiego można w sposób precyzyjny wyjaśnić na czym polega dość powszechny błąd językowy z naprzemiennym używaniem słów: ilość i liczba. Ilość odnosimy do czegoś, co jest nie policzalne, natomiast liczba to policzone dane. Jestem przekonany, że nikt nie policzył wszystkich wpadek, błazeństw i kompromitacji Komorowskiego i dlatego należy mówić o imponującej ilości. Tego chyba nikt nie zakwestionuje, stąd też trudno uniknąć powtarzającego się pytania. Co się takiego stało, że kampania niepodanego Bronka praktycznie nie istnieje? Czy rzeczywiście sztab obecnego prezydenta i nieszczęścia Polski, poszedł do boju z gołymi rekami? Patrząc na chaotyczne ruchy i wyciąganie najstarszych trupów z szafy, taka konkluzja nasuwa się sama. Komorowski musiał być przekonany, że nic złego w trakcie kampanii mu się nie stanie, bo niby, z której strony niebezpieczeństwo miałby nadejść?

Strony