prokurator



share

Jedynie ścisłej cenzurze medialnej Tusk zawdzięcza to, że nie został Komorowskim polskiej polityki. Sięgając pamięcią do roku 2015, nadal nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na proste pytanie, dlaczego Komorowski stał się jednym wielkim pośmiewiskiem. Oczywiście wiadomo, że to sprawka Internetu, że wszystkie jego słabości wylazły jak słoma z butów, gdy pozwolono mu mówić i występować publicznie częściej niż kiedykolwiek. Wszystko to prawda, ale do końca nie wyjaśnia katastrofy wizerunkowej Komorowskiego i jest to tym bardziej dziwne, że równolegle media z nie mniejszego safanduły, Ryszarda Petru, zrobiły nowego lidera. Tusk ma na swoim koncie co najmniej kilka kompromitujących wystąpień, może nie jest to skakanie w krześle, czy „przekraczanie na Rubikoniu”, ale z cała pewnością przy normalnych mediach, wizerunkowe wpadki Tuska byłyby polityczną katastrofą.



share

Do szewskiej pasji doprowadzają mnie złote myśli i rady ludzi, którzy z prawem zetknęli się co najwyżej na poziomie mandatu za złe parkowanie. Głównie tacy, choć nie tylko, pierwsi zabierają głos w sprawach, o których nie mają bladego pojęcia. Nie inaczej rzeczy się mają po ogłoszeniu przez IPN wyników ekspertyzy z zakresu badania pisma ręcznego, przeprowadzonej przez Instytut Sehna. Oczywiście chodzi o słynne pismo ręczne „Bolka”. Natychmiast po ogłoszeniu wyników pojawiły się irytujące komentarze i wcale nie mam na myśli odrażających popisów towarzysza Celińskiego, czy innych funkcjonariuszy z Czerskiej, ale propozycje „racjonalnego” postępowania z kłamstwami Wałęsy.



share

Niczego w swoim stanowisku odnośnie posła Stanisława Piotrowicza nie zmieniam. Nadal nie mogę słuchać, że należenie do PZPR to dziejowe zawirowanie, order za zasługi dla PRL to nic wstydliwego, a praca w prokuraturze socjalistycznej ojczyzny polegała na wspieraniu opozycjonistów. Wszystko to jest molarnym balastem i tandetną hagiografią, w którą brnie PiS i sam Piotrowicz, zamiast przeciąć wrzód przeszłości jednym machnięciem skalpela. O to mam i będę mieć pretensje, bo trzeba być uczciwym i konsekwentnym, bez względu na okoliczności. Natomiast poza nieznośnym brakiem estetyki i stanowczości w odniesieniu do PRL, pozostałe wyjaśnienia przyjmuję do wiadomości. Mówiąc krótko Piotrowicz w PRL był pionkiem na prowincji, żadnym „krwawym” Stanisławem, ale też staruszek przez pasy nie przeprowadzał.

Strony