prokuratura



share

Człowiek ma wredną naturę, do dobrego szybko się przyzwyczaja i zaczyna marudzić, przy tym udaje, że nie pamięta jak było kiedyś. W ostatnim odcinku genialnego serialu „Alternatywy 4” jest taka scena, w której widzimy jak mieszkańcy bloku odreagowują rządy Stanisława Anioła i znęcają się nad nowym gospodarzem domu, niejakim Cichockim. Nie wiedzieli niewdzięczni, jak wyglądał ostatni kadr odcinka, na którym reżyser Bareja uwiecznił tego samego Stanisława Anioła, ale już nie w roli gospodarza domu, tylko kierownika całego osiedla. Narzekanie na nowe, potrafi szybko i ze zdwojoną siłą przywrócić stare.



share

Nie przeproszę za niegramatyczny tytuł, bo to parafraza znanych karteczek wywieszanych na witrynach sklepowych i przy okienkach pocztowych. Liczę na to, że felietony czytają młodzi ludzi i specjalnie dla nich wyjaśnienie. W czasach szarości betonu, klient nie był panem, ale… no co tu dużo mówić, śmieciem po prostu i tak był traktowany. Jedną z form wyrzucania „śmieci” z placówek handlowych, tak się nazywały sklepy, było wywieszanie kartek przez sprzedawców. Wszystkie dowcipy, które krążą po Internecie to autentyczne informacje dla klientów, nawet ten: „Nie ma mnie w sklepie, z powodu, że jestem nieobecny”.



share

Zacznijmy od podstaw prawnych, które mówią, że każde śledztwo prokuratorskie jest objęte tajemnicą śledztwa, ale nie każde ujawnienie podlega karze. Chyba wszyscy widzą, że dziennikarze dowolnej opcji politycznej kpią sobie z tajemnicy śledztwa i w mediach tysiące razy pojawiały się nie tylko ustalenia, ale dowody zgromadzone przez prokuraturę. Dlaczego ten proceder jest bezkarny i poszczególni dziennikarze nie odpowiadają za łamanie prawa? Najkrócej mówiąc dzieje się tak, bo do złamania prawa zwyczajnie nie dochodzi, o czym mówi konkretny artykuł kodeksu karnego.

Strony