propaganda



share

Zacznę standardowo, bo inaczej się po prostu nie da. Wyobraźcie sobie, że poseł PiS, powiedzmy Joachim Brudziński, publicznie nazywa Warszawską Komendę Policji kłamcami, i grozi wyciągnięciem konsekwencji, tylko dlatego, że ta komenda podała urealniona liczbę demonstrujących słuchaczy Radia Maryja. Wyobraźcie sobie, że poseł PiS, na przykład Arkadiusz Mularczyk publicznie rzuca do dziennikarz TVP, na przykład Piotra Kraśko, aby sobie szukał roboty w TVN, bo za chwilę PiS dojdzie do władzy i zrobi z nim porządek. Wyobraźcie sobie, że Prezes PiS Jarosław Kaczyński na wiecu krzyczy, że pierwszym zadaniem PiS po przejęciu władzy będzie wsadzenie do więzienia premiera, prezydenta i cały rząd PO.



share

Nieskromnie powiem, że czuje się ekspertem od wszystkiego, co się wokół Smoleńska działo. Ekspertem od tego, co się wokół Smoleńska działo, nie od tego, co się w Smoleńsku stało Interesowałem się tą tragedią i zajmowałem od samego początku, znam każdy detal, jaki się pojawił w Internecie, znam wszystkich bohaterów i „bohaterów” zaangażowanych w wyjaśnianie lub zaciemnianie katastrofy. Wcześniej o tym nie pisałem, żeby nie wyjść na kabotyna, ale demaskowanie propagandystów, szczególnie Artymowiczów, skończyło się zainteresowaniem ówczesnego ABW „moją osobą”. W związku z czym pewne wątki związane ze Smoleńskiem znane mi są nie tylko z debaty publicznej, ale z takich właśnie „zakulisowych” działań, o które się nie prosiłem i przez dłuższy czas nie miałem o nich pojęcia.



share

Co najmniej takie tytuły powinny się pojawić we wszystkich głównych wydaniach medialnych, po śmiesznym incydencie, jaki miał miejsce w Płocku. Spotkanie z Adamem Michnikiem zostało zakłócone i przerwane, bo któryś z „sympatyków” na powitanie wrzucił do sali świece dymne, a że salka gabarytami przypominała plebanię, to się długo atmosfera nie chciała przewietrzyć. Nie był to pierwszy i jedyny incydent, wcześniej w Płocku wywieszono plakaty z listami gończymi za Aronem i Stefanem Szechterem. Pierwszego ścigano za to, co zrobił z Polską po 1989 roku, drugiego za zbrodnie stalinowskie. Wszystko razem powinny skutkować histerią na poziomie podpalenia Reichstagu, ale jakoś nie poskutkowało.

Strony