propaganda



share

Co najmniej takie tytuły powinny się pojawić we wszystkich głównych wydaniach medialnych, po śmiesznym incydencie, jaki miał miejsce w Płocku. Spotkanie z Adamem Michnikiem zostało zakłócone i przerwane, bo któryś z „sympatyków” na powitanie wrzucił do sali świece dymne, a że salka gabarytami przypominała plebanię, to się długo atmosfera nie chciała przewietrzyć. Nie był to pierwszy i jedyny incydent, wcześniej w Płocku wywieszono plakaty z listami gończymi za Aronem i Stefanem Szechterem. Pierwszego ścigano za to, co zrobił z Polską po 1989 roku, drugiego za zbrodnie stalinowskie. Wszystko razem powinny skutkować histerią na poziomie podpalenia Reichstagu, ale jakoś nie poskutkowało.



share

Stali Czytelnicy portalu kontrowersje.net doskonale wiedzą o co chodzi w tytule dzisiejszego felietonu, ale mimo wszystko warto raz jeszcze zdefiniować mechanizm. Do Polski nieustannie spływają wieści, co też prasa zachodnia o nas pisze. Działa to wszystko w zamkniętym kręgu kłamstwa. Zdecydowana większość, jeśli nie całość „informacji” jest produkowana w Polsce, przez dziennikarzy polskojęzycznych mediów lub ich kumpli z zachodnich redakcji. Obojętnie jakiego autorstwa są te produkcje, główny kanał przekazu zawsze znajduje się w Polsce i z Polski jest wysyłany. Biorąc pod uwagę, gdzie mieści się źródło rozmaitych bredni na temat Polski, jest rzeczą oczywistą, że ich treść godzi w polskie interesy. Rzecz jednak w tym, że wbrew lokalnemu ogłupianiu mas, polskim losem mało kto się interesuje.



share

Jedną z najpodlejszych technik propagandowych jest budowanie generalizacji poprzez incydent. Technika przez cała lata była stosowana przez Michnika i sama w sobie jest niezawodna. Polega to na bardzo prostym, właściwie prymitywnym zabiegu, który można nazwać wyłapywaniem czarnej owcy. Tym sposobem można się bawić w nieskończoność w polowanie na antysemityzm, czy inną ksenofobię. Nie ma możliwości, aby w populacji o wielkości kilkudziesięciu milionów ludzi nie znalazł się oszust, idiota, złodziej, w końcu morderca. Statystyka nie zna litości i człowiek, który nie ukończył jednej klasy szkoły podstawowej, ale poznał trochę życia wie, że napisy na miejskich szaletach „Żydzi do gazu” będą się pojawiać zawsze.

Strony