prorok



share

Popularne obyczajówka interesuje mnie tylko i wyłącznie od strony rewolucyjnej, czyli napaści na jako taki ład społeczny oparty na normach. Pozostałe wybory życiowe są mi kompletnie obojętne, pilnuję sowich twardych zasad i tyle mi wystarczy. Te dwa zdania asekuracji są wstępem do ataku śmiechu, bo przychodzi taki czas, że spełnia się ludowe porzekadło z moich stron: „Co za dużo, to i świnia nie zje”. Przedobrzyli magicy od rewolucji moralnej i znaleźli się na banalnym skrzyżowaniu, gdzie via Orwell przecina street Monthy Phytona. Normalni ludzie, a za takich uważam mężczyzn i kobiety posiadające to, co trzeba na swoim miejscu, zobaczyli Orwellowskie drzwi od stodoły, gdzie nocą ktoś świeżą farbą wysmarował: „Wszystkie ludzkie zwierzęta są równe, ale pedały, dziwki obojga płci i pozostali zboczeńcy są najrówniejsi”.



share

Kolejny szufladowy szort - właściwie wprawka stylistyczna z postapokaliptycznej SF, przekornie złamana na pół. Chyba najstarszy z prezentowanych w cyklu tekstów; sprzed dobrych 20 lat! Jak spojrzę, w co się bawią obecnie Juniorzy, to wydaje mi się, że niedaleko trafiłem...
_____________

Było to długo, długo po wyginięciu wszystkich Mad Maxów, w czasach, kiedy chaos i zniszczenie nie dawały się już tak mocno we znaki. Zbrojne bandy rozmaitych Książąt Pustyni i Cesarzy Równin przeniosły się w bogatsze okolice albo rozproszyły, tworząc takie właśnie społeczności, jak ta, która budziła się za snu po zimnej nocy.