protest



share

Chaotyczne akcje i strzały w stopę, jak choćby ponowne odpalenie taśm z „Sowy”, co jest skrajnym przykładem na utratę rozumu i instynktu samozachowawczego, znalazły swój finał w próbie zorganizowania zadymy. Pod wodzą Bartosza Arłukowicza, Jakuba Rutnickiego i jeszcze jednej posłanki PO, której nie kojarzę, do sejmu próbowały wejść pielęgniarki z Przemyśla. W tym miejscu, tytułem wyjaśnienia, trzeba poinformować suwerena, że od 3 września w Przemyślu trwa strajk. Jest to protest lokalny, jak same okoliczności wskazują i być może ma swoje racje, nie wiem, nie sprawdzałem tego. Wiem natomiast coś innego i to z całą pewnością.



share

Od czasu do czasu lubię sobie palnąć tytuł „dziennikarski”, czyli taki, który ma „zrobić” artykuł. Teoretycznie tak właśnie postąpiłem, ale mam jako takie usprawiedliwienie. Kto by się skusił na kolejny tekst o politycznych przepychankach, gdyby już od nagłówka wiedział o co chodzi? Wielu chętnych zapewne by się nie zgłosiło, a z czegoś trzeba żyć i coś pić. Dobra, poważnie pisząc, rzecz polega na tym, że tak zwany Sejm Dzieci i Młodzieży, to jest patologia w czystej postaci. Jeden z celebrytów był łaskaw opublikować wpis na Twitterze, gdzie o tym banalnym fakcie przypomniał i tak narodziła się inspiracja, aby się rozprawić z kolejnym, szkodliwym społecznie, mitem.



share

Z sejmu wychodzi grupa hucpiarzy udających reprezentację osób niepełnosprawnych. Powinienem zacząć od samouwielbienia i całej serii „a nie mówiłem”, ale dam sobie spokój, skromny ze mnie chłopak, poza tym wszyscy widzą, że geniusz. Nie mogę się jednak powstrzymać przed przypomnieniem kliku faktów, które składają się na najbardziej rozbudowaną i mimo wszystko najbardziej trafioną akcję opozycji, chociaż jak zwykle wszystko skończyło się farsą. Po pierwszych dniach protestu nawet wśród zwolenników PiS, czy szerzej, przeciwników „totalnej opozycji”, nastąpiła konsternacja.

Strony