racja



share

Stara zasada internetowych dyskusji mówi, że wszystko zaczyna się od bzdetu, a kończy na Hitlerze. Nie ma takiej ostrej wymiany zdań w wirtualnej przestrzeni, która wcześniej niż później nie schodzi na oboczne tematy. Zjawisko znane i był czas przywyknąć, ale i tak mnie martwi skala oraz zachowanie inteligentnych ludzi. Żal patrzeć jak wielu rozgarniętych, czasami nawet wybitnie inteligentnych, powtarza brednie o porażce 27:1 i aż by się chciało sięgnąć po Hitlera, który wygrywał po 100 do 0. Dziś będzie ciężko wytłumaczyć masochistom, że nie było żadnej porażki, co więcej był to pierwszy poważny krok na drodze do sukcesu, niemniej warto się odwołać do jeszcze jednej zasady. Z nazwiskiem Kaczyński wiąże się wyprzedzanie faktów.



share

Wam nie kury, ale kurczęta szczać prowadzać! Tak bym sobie krzyknął z Kremla, gdybym siedział na miejscu cara. Z naszych polskich sensacji i rewelacji funta kłaków nie da się wyprodukować. W ostatnich dniach dołączyliśmy do cywilizowanego zachodu, czyli ofiar „radzieckiej narracji”. Zanim Donald Tusk postanowił zawinąć ogon i polerować swój angielski, Polska stała na baczność – 1 września niebożęta miały zostać w domu pod opieką karmiących tatusiów. Piorun strzelił i mamy nowy obraz starej rzeczywistości. I z czego się dziś tłumaczą nadwiślańscy gondolierzy? Nie, nie, żadnych rozmów z Putinem nie było, tym bardziej o powrocie z ziemi lwowskiej do Polski, ani słowa. Nie histeryzujemy, zachowujemy racjonalizm, bo dał nam przykład Hollande z Francji, Andżela z Niemiec i Europa, jak nie widzieć problemów. Mierzyliśmy w europejskiego ambasadora Ukrainy, teraz były polski minister spraw zagranicznych mówi wprost, że republik nadbałtyckich NATO nie obroni. Bingo?



share

Banałem jest stwierdzenie, że RPIII dostarcza takiej dawki codziennej paranoi, która pozwala na permanentne podniecanie tłumów, ale bywa też tak, że paranoja się zapętli. Przeczytałem sobie tekst „Deklaracji wiary” i muszę powiedzieć wprost, że autorowi nie postawiłbym miernej na szynach. Tekst jest beznadziejny, brzmi jak dewotka, która zabrała głos w imieniu klubu sejmowego i jest przekonana o genialności wygłaszanych sądów, ponieważ ma błogosławieństwo przewodniczącego. Konstrukcja deklaracji woła o pomstę do nieba, przede wszystkim dlatego, że daje Michnikowi gotową armatę wycelowaną w „ciemnogród”. Nim się zacznie bulwersować ta część narodu, która jest moją częścią, bardzo proszę przez chwilę się zastanowić nad sensem logicznym i gramatycznym następującego zdania: „UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:

Strony