realia



share

Przyznaję, że w ten mit sam bardzo długu wierzyłem i uznawałem za prawdę objawioną, ale przeszło mi po weryfikacji, jakiej dokonało życie, a jest ich klika. Po pierwsze i najważniejsze, przekonanie, że wraz z uciszeniem TVN i GW zostaną uciszone przekonania widzów i czytelników jest czymś więcej niż głupotą, to zbrodnia. Ludzie nie zmieniają się jak śpiące królewny, czy rycerze zaklęci w słup soli, od jednego pocałunku albo magicznego zaklęcia.Z uporem maniaka powtarzam wszystkim zwolennikom cudownych rozwiązań, że przed 2015 roku PiS nie miało żadnych mediów, prócz niszowej prasy, TV Trwam i paru portali działających niemal w podziemiu i pomimo tego wybory wygrało podwójnie.



share

Od dwóch lat słychać tęskny głos Polaków, którzy na wszelkie możliwe sposobny domagali się sprawiedliwości. Padały też jednoznaczne deklaracje, że nie ma i nie będzie żadnej „dobrej zmiany”, jeśli „złodzieje z PO nie pójdą siedzieć”. Chętnie się do tego chóru dołączałem, ale tłumaczyłem też, że wszystko musi mieć swój czas i swoje miejsce. Póki prokuraturą zarządzali ludzie Seremata, póki w TK siedział Rzepliński i w SN Gersdorf, wszystkie słuszne postulaty rozbijały się o realia. Nie jest sztuką, ale głupotą wykonać gigantyczną pracę śledczą, zebrać setki dowodów, a potem odesłać całość do sędziego Tuleyi, czy Łączewskiego. Syzyfowa praca i w dodatku utwierdzanie w przekonaniu, że prokuratura działa w ramach politycznej zemsty, bo przecież „niezależne sądy” wydają zupełnie inne postanowienia i wyroki.



share

Tysiąc razy można przerobić z politykami te same formuły, którymi się rządzi polityka, a na końcu i tak zobaczymy zupełnie przeciwne działania. Kilka dni temu, nie TVN i Millward Brown, ale Jarosław Kaczyński powiedział PiS, że porażka w najbliższych wyborach jest realnym scenariuszem. Informacja ta jest do wydobycia w oficjalnych kanałach, chociaż do mnie dotarła „tajną pocztą”. Ostrzeżenie Kaczyńskiego przeszło bez echa, ale jak tylko odezwał się TVN z idiotycznym „sondażem”, w którym PiS ma 28% i spadek o 12%, w czym nie ma skrawka realnych preferencji wyborczych, to od razu ruszyła machina mniej lub bardziej dowcipnych odpowiedzi ze strony polityków PiS.

Strony