ruch narodowy



share

Na prawicy syndrom sztokholmski wcześniej, czy później, ale zawsze się ujawnia. Lewicowy bełkot o łączeniu Polaków, który jest niczym innym tylko zamordyzmem na wzór „frontu narodowego”, to chyba najczęściej powielane pobożne życzenie. Kompletnie tej paranoi nie rozumiem, bo jak świat światem ludzie się różnili nawet tam, gdzie zgadzali się co do sedna rzeczy. Na czym ma polegać fenomen, który nakazuje maszerować w rytm jednego bębenka i pod dyktando naiwnej idei wspólnoty ponad podziałami, nie wiem i nie chcę wiedzieć. Jest to kompletna bzdura kolportowana przez ludzi nie mających bladego pojęcia, jak funkcjonują społeczności, a zwłaszcza taka skala społeczności, jak naród.



share

Dla środowisk narodowych i wolnościowych, to zdecydowanie wydarzenie i wiadomość dnia, a może nawet ostatnich kilku tygodni. Kiedy pierwszy raz próbowano uskutecznić taki sojusz, niestety nie wyszło. Ale jak to w znanym powiedzeniu się wykłada: co się odwlecze, to nie uciecze! Do koalicji Partii Wolność, Ruchu Narodowego oraz Piotra "Liroya" Marca, dołączył Grzegorz Braun z zapleczem personalnym stworzonej przez niego organizacji "Pobudka" oraz tzw. "Konfederacji Gietrzwałdzkiej". O tym jak ważne było dołączenie tak barwnej postaci do narodowo-wolnościowej koalicji, mogliśmy się z cicha dowiedzieć ze słów Krzysztofa Bosaka, który kilka tygodni temu w jednym z wywiadów stwierdził, że dołączenie Grzegorza Brauna byłoby, cytuję: "petardą".



share

Kiedy pod koniec stycznia br. w reakcji na słynny reportaż stacji TVN24 o “urodzinach Hitlera” w górnośląskich krzakach, w jednym ze swoich blogowych wpisów roztoczyłem wizję ostatecznej rozprawy ze środowiskami narodowymi, której finałem miał być tegoroczny Marsz Niepodległości, nie sądziłem, że obecna władza aż w tak paskudnym stylu będzie do tego dążyła. Owszem, było dla mnie jasne, że narodowcy ze względu na swój ciężar ideowy oraz siłę buntu cechującą młodzież, z której w większości się to środowisko składa, to w rzeczywistości trudna opozycja, z którą władza musi się prędzej czy później rozliczyć; ale z drugiej strony zakładałem równocześnie, że przecież obecnie rządzący Polską obóz nie jest tą formacją, która gotowa by była na stosowanie knajackich zagrywek na poziomie towarzysza Sienkiewicza.

Strony