sąd



share

Dziś o 2.30 w ramach obowiązków służbowych byłem zmuszony wysłuchać mowy końcowej Owsiaka na „Przystanku Woodstock”. Nazwałem to mową, ale był to czysty wulgarny bełkot, który w” Faktach TVN” przycięto do dwóch równoważników zdań, w których brednie i wulgaryzmy nie padły. I taka „zabawa” trwa od lat, pokazuje się chamstwo, prymitywizm i prowokacje Owsiaka jako miłość, tolerancję i walkę z „fochem”. Nie ma takiej bredni i takiej podłości, której nie popełniłby Owsiak, a zaraz po tym zasłonił się wielkimi ideami albo pomocą dzieciom. Dzięki takim agresywnym metodom sam sobie nadał status nietykalnego i co gorsze to naprawdę działa.



share

Tytuł ukradłem z komentarza Jacka Liziniewicza, dziennikarza w dosłownym tego słowa znaczeniu, który mógłby pracować w zawodzie pół wieku temu, bo wie bez Google na czym ten zawód polega. Cóż więcej mogę dodać do słów Jacka Liziniewicza? Powiedział wszystko w jednym zdaniu i nie pozostaje nic innego, jak tylko rozwinąć ze wszech miar słuszne podsumowanie. Zacznę do tego, że powodów do takiej, a nie innej oceny Polacy mają tysiące, ponieważ 1000 razy orzeczenia sądów nie miały nic wspólnego z literą prawa, logiką i doświadczeniem życiowym. Podejrzewam jednak, że Jacek Liziniewicz zainspirował się dwoma ostatnimi „postanowieniami”.



share

Za jakie wykroczenie Policja może podać obywatela do sądu, a sąd skazać? Bez wcześniejszego zaproponowania mandatu?

Pewnie nigdy bycie na to nie wpadli. Policja może podać obywatela do sądu za brak nalepki kontrolnej na przedniej szybie samochodu. I to za rzekomy brak, a sąd za ten rzekomy brak obywatela skazać. Dlaczego rzekomy? - bo auto miało aktualny przegląd, a Policja nawet nie pokusiła się o zrobienie zdjęcia telefonem komórkowym, żeby przed sądem swój zarzut móc poprzeć „twardym” dowodem. Sędzi Sądu Rejonowego Monice Maciejewskiej-Banasiak do wydania wyroku skazującego wystarczył dowód w postaci tzw. „słowa policjanta”. „Twarde” dowody w postaci aktualnego przeglądu, zdjęcia pojazdu z widoczną nalepką sprzed  zdarzenia oraz zdjęcie z chwili obecnej nie miał dla Pan sędzi najmniejszego znaczenia. 

Pod jakim warunkiem taka sądowo-policyjna farsa może się wydarzyć?. Farsa, którą zaczęła Policja, a spolegliwy sąd ciągnął przez 13 miesięcy.

Strony