sądownictwo



share

Jeszcze wczoraj padały „prywatne” zapewnienia, że ustawy będą podpisane, ale mamy wakacje i każdy, nie wyłączając kancelarii, coś tam sobie popija. Czas wyciągnąć wnioski ze wszystkich pustych przecieków, dywagacji i hipotez. W pierwszej reakcji też poszedłem na skróty i wylałem naturalną frustrację, zamiast usiąść i pomyśleć. Polityka walenia cepem na oślep nie lubi i dlatego warto sobie na spokojnie wszystko poukładać. W czasie takiego procesu konieczne jest odrzucenie dwóch skrajności, które „załatwiają temat”. Z jednej strony nic nie kosztuje powiedzenie, że Andrzej Duda to człowiek agentury, bo „dowody” zawsze da się dopasować. Z drugiej strony dość bredzenia o genialnej i skoordynowanej strategii, którą w całości trzyma za twarz Kaczyński.



share

Przekonanie o tym, że każda sytuacja w sejmie i przestrzeni publicznej jest ściśle kontrolowana i w każdym calu rozgrywana przez Kaczyńskiego, to czysta aberracja, której hołdują obie strony politycznego poru. Nie ma polityka w Polsce, który grałby w tej samej lidze, co Kaczyński, jest Jarek długo, długo nic i dopiero aspiranci. Nie znaczy to jednak, że wczoraj i w setkach innych przypadków widzieliśmy od początku do końca wyreżyserowany spektakl. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Dziś już z całą pewnością mogę wszystkich zapewnić, że nie było żadnego porozumienia między Prezydentem Andrzejem Dudą i PiS.



share

Każde wnioskowanie musi opierać się na generaliach, ale na generalia składają się subtelności. Wściekam się na zabetonowane argumenty, że kto nie z nami ten przeciw nam i zdrajca, ale istnieją papierki lakmusowe, które nie kłamią. Gdzie się można i trzeba kłócić tam na zdrowie. Gorzej, gdy odzywają się ambicje i „oryginalności” w najmniej pożądanym momencie. Każdy uczeń z buławą w tornistrze chce mieć swoje pięć minut i daj mój Boże, jednak człowiek dorosły wie, że ambicje mają wilczy apetyt i potrafią pożreć wszystkie marzenia, zwłaszcza te pozostawione bez żadnej osłony racjonalnego myślenia.

Strony