sądownictwo



share

Moje zaangażowanie w reformę sądownictwa jest więcej niż przeciętne i śmiem twierdzić, że wiedza również. Pozwolę sobie zatem na odrobinę racjonalizmu, w ramach wstępu do najnowszej diagnozy. Tematem sądownictwa przez pewien czas żyła prawie cała Polska, szczególnie w czasie wojny o Trybunał Konstytucyjny i to wówczas padały pierwsze pesymistyczne, żeby nie powiedzieć katastrofalne wizje z cyklu „Nic się nie da zrobić”. Dało się i to wiele, ale jak to w życiu bywa ludzi bardziej interesuje wojna i spektakularne detonacje, niż mozolne budowanie od podstaw.



share

Tydzień temu żartowałem, że Kaczyński dokonał nowego podziału i mową nienawiści pogardził czterdziestolatkami. Wczoraj słyszałem biadolącego Kraśkę, który nie żartował, ale śmiertelnie poważnie mówił dokładnie to samo. Jeszcze raz się potwierdziło, że lider PiS jest wszechmocny, obojętnie co i jak powie, natychmiast jego słowa stają się tematem dnia, tygodnia, a często pozostają w przestrzeni publicznej na wieki. Jednak przy wszystkich nadzwyczajnych zdolnościach, w roli niańki jeszcze Jarosława nie widziałem i tak się zastanawiam, czy niańczeni na pewno mają czterdzieści lat.



share

Jeszcze wczoraj padały „prywatne” zapewnienia, że ustawy będą podpisane, ale mamy wakacje i każdy, nie wyłączając kancelarii, coś tam sobie popija. Czas wyciągnąć wnioski ze wszystkich pustych przecieków, dywagacji i hipotez. W pierwszej reakcji też poszedłem na skróty i wylałem naturalną frustrację, zamiast usiąść i pomyśleć. Polityka walenia cepem na oślep nie lubi i dlatego warto sobie na spokojnie wszystko poukładać. W czasie takiego procesu konieczne jest odrzucenie dwóch skrajności, które „załatwiają temat”. Z jednej strony nic nie kosztuje powiedzenie, że Andrzej Duda to człowiek agentury, bo „dowody” zawsze da się dopasować. Z drugiej strony dość bredzenia o genialnej i skoordynowanej strategii, którą w całości trzyma za twarz Kaczyński.

Strony