Schetyna



share

Slalom gigant w dół po ostrym opozycyjnym zboczu trwa. Zasada jest prosta, jak nie idzie, to nie idzie i każda próba odbicia się od dna kończy się pogłębieniem dna. Wiem, że to taki stylistyczny zabieg i w dodatku nieludzko eksploatowany, ale naprawdę człowiek czuje się kompletnie zażenowany występami opozycyjnych tuzów. Przypomina mi to jako żywo lata młodości i wspólne oglądanie telewizji z rodzicami, gdy się zaczynała erotyczna akcja. Pilotów wtedy nie było, reklam też, to musiał człowiek kombinować, udawać brak zainteresowania albo iść do kuchni zrobić sobie chleba z dżemem. Identycznie czuję się dziś tyle, że mam pilota i chętnie z tego wynalazku korzystam.



share

Dawno tak złożonego tytułu nie spłodziłem, ale cała złożoność wynika jedynie z aksamitnie brzmiącego języka naszych niemieckich przyjaciół i za chwilę wszystko się wyjaśni. W publicystyce i zwłaszcza w felietonie używa się wielkich kwantyfikatorów, skrótów i całej masy przymiotników, ale tym razem takie zabiegi mają pełne uzasadnienie. Jeśli napiszę, że NIKT nie miał wątpliwości jak PO odniesie się do propozycji PiS związanej z reparacjami, to nie pomylę się o nikogo. Wiedziało PiS, wiedziała PO i wszyscy obserwatorzy polskiej polityki. Reakcja mogła być tylko jedna – stanowcze NEIN! Powtarzanie truizmów, że PO nie zrobi nic przeciw UE, czytaj Niemcom, a Polskę ma w najgłębszym poważaniu ma o tyle sens, że ostatnio mamy serię „patriotycznych” pozoracji. Nagle nauczyli się śpiewać hymn polski, wyjęli flagi narodowe z psich kup i nawet mówią o interesie Polski.



share

Na oczach całej Polski ostatecznie pryska mit sprawnego, stanowczego i profesjonalnego polityka Grzegorza Schetyny. Mit ten podtrzymywała nie tylko PO, ale też niestety PiS, z pokorą przyznaję, że sam również powtarzałem głupoty o mistrzu Schetynie. Życie pokazało, że mamy do czynienia ze zwykłym kadrowym lokalnego szczebla, który do chamskiego wykańczania ludzi i budowania intryg pod czystki nadawał się doskonale, ale awansując do politycznej ekstraklasy okazał się żenującym kopaczem. Nie ma polityków, którym nie zdarzają się wpadki, cyborg Donald Tusk po gruntownym praniu mózgu był wyłącznie zlepkiem zaprogramowanych wypowiedzi i działań, a mimo to potrafił zaliczyć KO po słowach „Paprykarza”, czy siedemnastoletniej Marysi.

Strony